roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

Crash

7 komentarzy

Buuu :( Nie obejrzałam dziś odcinka Roswell pod tytułem Crash bo w Bydgoszczy była burza i nastąpiły zakłócenia na Polsacie!!! Myślałam, że się zabiję! Załapałam się tylko na początek i koniec epizodu :( Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na powtórki :) Ale i tak jestem zła, wkurzona i zdenerwowana! Czemu ta burza musiała być akurat w Bydgoszczy i czemu akurat między 17:30, a 18:30. To nie fair!!! Life is brutal!!!

Auchan

3 komentarzy

Jak widać w temacie dziś pojechałam sobie do sklepu Auchan z moją koleżanką Magdą (wczoraj wróciła z wakacji). Było fajnie, ale po kolei.
Więc najpierw poszłyśmy na salę by kupić rzeczy najpotrzebniejszego użytku :] Siedziałyśmy tam bardzo, bardzo długo przez co nie zdążyłam na Roswell (Magda zabiję Cię za to!) No, ale odcineczka z wściekłym Miśkiem nie mogłam przegapić (kaseta poszła w ruch :)). Potem poszłyśmy sobie na lody orzechowe i śmietankowe hmm… pycha =) Gdzieś tak koło 18:15 nastąpiło to na co czekałyśmy, a konkretnie pokazy breakdance :D Było zajefajnie. Szkoda, że ja nie umiem tak tańczyć (o ile można to nazwać tańcem). Zjadłyśmy watę cukrową i zdobyłyśmy smycz na klucze, haha :D Wychodzimy z Auchan i nagle zdajemy sobie sprawę, że nie widzimy przystanka autobusowego! Błądziłyśmy po parkingu jakieś 20 minut… nie, no cool :) A na koniec najlepsze : wysiadłyśmy o dwa przystanki za wcześnie i spory kawałek drogi musiałyśmy iść pieszo :P Ale co tam – mały spacerek nigdy nie zaszkodzi.
Cóż podsumowując krótko : ten dzień mogę zaliczyć do jednych z tych zwariowanych klasy B :D
Ok, kończę. Wpadnę niedługo :*

A wiecie czemu? Smutno mi, ponieważ w Necie jest coraz mniej blogów na temat Roswell, a co za tym idzie (przynajmniej według mnie) coraz mniej fanów ;( Najpierw swoją działalność zawiesiła Coololinka, następnie Secret Mind skończyła pisać na swoim blogasie o Roswell, a teraz Maddie zakończyła tworzenie blogaska… Wiem, że każda z tych osób miała swoje osobiste powody by zakończyć przygodę z Roswell, jednak to co się dzieje stawia przede mną pytanie, którego wolałabym sobie nie zadawać, a mianowicie : czy to wszystko, czy ta fascynacja serialem ma sens? Pewnie myślicie, że mam tak zwany kryzys, ale nie, nie mam. Uwielbiam Roswell :) Nie przestanę pisać noteczek o tym wspaniałym programie ani tym bardziej nie zaprzestanę tworzenia tego bloga! Po prostu mi smutno…

Yo!
Dziś postanowiłam napisać noteczkę dotyczącą Roswell, a konkretnie nocię z wiadomościami o naszym serialiku. Wiecie o co chodzi ;)
Na przełomie lipca i sierpnia tego roku magazyn Empire zamieścił film The Grudge z Sarah Michelle Gellar i Jasonem Behrem na liście filmów, które trzeba zobaczyć. Artykuł okraszony został kilkoma fotkami Sarah. Swoje trzy grosze dotyczące premiery filmu dorzuciła także Clea DuVall (znana z obrazu „21 gramów”). Niestety słowem nie wspomniano o Jasonie…
Jednak aktor nie próżnuje. Wszystko wskazuje na to, że ma wielkie szanse wcielenia się w postać Supermana w kolejnej części jego przygód.
Natomiast na WireImage uzbierało się sporo fotek serialowego Jeff’a Parker’a.
Tutaj John Doe pokazuje się z przyjaciółmi : Raulem Malo, Norą Jones, Lucindą Williams i Stevem Earle. Fotki pochodzą z 10 lipca 2004 roku.
3054627.jpg3054617.jpgTu natomiast John pokazał się z Michaelem Des Barres i Allison Anders na premierze filmu Gram Parsons: Fallen Angel 12 sierpnia tego roku.
3205830.jpg
Z kolei poniżej znajduje się jedno samotne zdjęcie pana Doe z 22 sierpnia 2004 roku.
3244720.jpg
Małe info : strona Jason Behr Unlimited poświęcona serialowemu Maxowi nieco się zmieniła :) Proponuję wpaść i zobaczyć :D Grafika prezentuje się całkiem nieźle.
Poza tym gorąco zapraszam na stronkę Tragic Angel autorstwa Denise. Znajdziecie tam naprawdę super filmiki z Roswell :) Jej Polarowe ’30 minutes’ stało się już chyba legendą, jak napisała Olka na stronie roswell.pl.Całkowicie się z nią zgadzam :]
Oczywiście szczerze również polecam Oficjalną Polarową Stronę, też należącą do Denise.
Niestety to wszystko :( Jak widać życie towarzyskie (i nie tylko) aktorów występujących w Roswell nie jest zbyt barwne. Szczególnie jeśli chodzi o Brendana Fehra (ostanie zdjątko 2 kwietnia; oczywiście w towarzystwie Jennifer Gimenez) czy Majandrę Delfino (ostatnia fota 6 kwietnia) :(
U mnie jest całkiem ok. W środę byłam na zakupach po rzeczy do szkoły :] Mam już wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy kupione. Prócz książek :D :D
Dobra, to by było na tyle :) Thx wszystkim, którzy mnie odwiedzają, komentują notki, wpisują się do księgi gości i zamieszczają mojego buttonika u siebie (ostatnio liczba tych osób gwałtownie wzrosła z czego się cieszę; mam nadzieję, że taki stan rzeczy potrwa jeszcze bardzo długo :)).
Pozdrawiam :*

Hej

9 komentarzy

Dawno tutaj nie zaglądałam no, ale takiej kolosalnej przerwy w pisaniu noteczek nie zaliczyłam :] Była u mnie kuzynka i dlatego nie miałam czasu aby coś naskrobać. U mnie spoko. Obejrzałam sobie : Dłonie, Przerwaną lekcję muzyki (A.Jolie i W.Ryder) oraz Bruce’a wszegmogącego. Na Dłoniach niemal zasypiałam, ale Bruce… i Przerwana lekcja… to extra filmiki. Dziś czekam na Niebezpieczne związki (taka klasyka, a ja tego jeszcze nie widziałam :(). Cóż taka ze mnie kinomaniaczka :D Oczywiście nie ominęłam też odcinka Roswell pt. Chant down babylon. Był całkiem niezły, chociaż bardziej podobał mi się wątek Isabel niż Maxa i Liz. Poza tym odniosłam dziwne wrażenie, że Max jest w pewnym stopniu uzależniony od Liz. W końcu kiedy spadali z tego okna (i każdy z nich przypominał sobie swoje życie) to Parker nie myślała tylko o Evansie, ale również o ojcu, Marii, matce, Alexie. Natomiast we wspomnieniach Maxa było miejsce tylko dla Liz. Czyżby zapomniał o Issy czy Michaelu? Takie są moje wrażenia. Wiem, że pewnie dreamersi (dobrze napisałam?) mają inne zdanie, ale ja nie mogę się oprzeć takiej ocenie. Cóż wyrażajcie swoje zdanko w komentarzach. Bardzo mi zależy :)
Już niedługo napiszę kolejną noteczkę, tym razem chyba szerzej o Roswell‚ku.
3majcie się :*

Kolejny raz, kolejny raz za tobą, biegnę za tobą
Kolejna łza, kolejna łza za tobą, płacze za tobą
Bo ja umieram gdy ciebie mi brak, lecz żyje bo czekam aż
otworzysz oczy, powiesz, że widzisz, czujesz, kochasz też…

Kolejny dzień ,kolejny dzień bez ciebie- wieczność bez ciebie
Kolejna noc, kolejna noc bez ciebie – wieczność bez ciebie
Bo ja umieram gdy ciebie mi brak.
Otwórz oczy powiedz, że widzisz, czujesz, kochasz też!

Ref.:
Boga klnę bo On mi cię zabrał
On to wie: gdzie ty tam ja
Jednak chce by było inaczej
Obsesję nie miłość dał…

Więc czekam aż, więc czekam aż odejdzie, twój cień odejdzie
Więc czekam aż, więc czekam aż przestanie, boleć przestanie
Bo ja umieram gdy ciebie mi brak
Otwórz oczy powiedz, że widzisz, czujesz, kochasz też!

Ref.:
Boga klnę bo On mi cię zabrał
On to wie: gdzie ty tam ja
Jednak chce by było inaczej
Obsesję nie miłość dał…

Pewnego dnia do szpitala w Baltimore (USA) zgłosiła się młoda kobieta, zdrowa, ale przekonana, że w ciągu 2 dni umrze. Twierdziła, że urodziła się w piątek trzynastego i że tego samego dnia w jej wiosce przyszło na świat dwoje innych niemowląt. Odbierająca tę trójkę akuszerka rzuciła na dzieci klątwę. Jedno z nich miało umrzeć przed ukończeniem 16 lat, drugie w wieku 21 lat, a trzecie – czyli ta kobieta – do 23. roku życia. Pierwszy z tej trójki chłopak zginął jako 15-latek w wypadku samochodowym, następna dziewczyna padła ofiarą przypadkowego strzału tuż przed ukończeniem 21 lat… Dlatego kobieta była śmiertelnie przestraszona, gdyż jej 23. urodziny wypadały za 2 dni. Została w szpitalu, ale nie dożyła feralnej daty. Zmarła nazajutrz i żaden lekarz nie potrafił podać przyczyny jej zgonu…
Czy rzeczywiście klątwa akuszerki była przyczyną śmierci tych trzech osób? Czy złe słowa niektórych mogą powodować czyjeś niepowodzenia, choroby, a nawet utratę życia? Starsi ludzie twierdzą, że słyszeli, iż matki rzucały klątwy na dzieci, które dopuściły się wszelkich przewinień – np. zostawiły rodziców bez środków do życia. Te wyrodne dzieci były potem dręczone przez rozmaite choroby, a nawet ulegały śmiertelnym wypadkom. Znakomitymi „zaklinaczami” są rzekomo wyznawcy kultu *wudu. Amerykański profesor Golden napisał raport dotyczący przypadków spełniania się śmiertelnych klątw wudu. Zwykle wyglądało to podobnie : do szpitala zgłaszał się człowiek, który wręcz marniał w oczach i nikt nie wiedział, co mu właściwie dolega. Umierał w ciągu kilku dni. Co ciekawe jednak, niektórzy z nich zostali uratowani dzięki lekarzom, ktrzy przekonywali chorych, że oni mogą „odwołać” złe zaklęcie, że znają na nie antidotum, po czym podawali im… placebo, czyli tabletki nie mające realnego działania leczniczego! Pacjenci, którzy tylko uwierzyli, że ktoś jest w stanie pokonać czarną magię, wyzdrowieli.
Te wydarzenia skłoniły naukowców do postawienia tezy, że klątwa może się spełnić, o ile ktoś wie, że została na niego rzucona, wierzy (nawet nieświadomie) w jej moc i boi się jej. Ciągły lęk wyniszcza jego organizm i wpędza go w chorobę lub powoduje szybką śmierć. Być może kobieta, która zmarła w przeddzień 23. urodzin, tak mocno wierzyła w działanie klątwy akuszerki, że zabił ją sam strach. Takie wyjaśnienie satysfakcjonuje racjonalistów, ale czy jest prawdziwe? „Ja mam dowód, że pewne osoby potrafią kogoś przeklnąć, czy on o tym wie, czy nie” – mówi 15-letnia Dorota. „Widziałam, jak moja koleżanka nie ustąpiła miejsca starszej pani w autobusie. Kiedy wysiadła, staruszka wymamrotała : ‚Żebyś ty długo o własnych siłach stać nie mogła!”. Ela nie słyszała tego, ale zaraz potem spadła ze schodów i złamała nogę!”. Szamani plemienia Kahuna z Hawajów, specjaliści od modlitw śmierci, też twierdzą, że osoba, na którą rzuca się klątwę, nie musi o tym wiedzieć, by ją ona dotknęła. Wystarczy sama negatywna energia wysłana z umysłu kapłana. Jednak i oni uważają, że ta energia musi „współdziałać” z poczuciem winy „przeklętego”. Umysł niewinnego, na którego niesłusznie rzucono klątwę, obroni się przed nią. Poza tym szamani twierdzą, iż nie można na nikogo rzucić klątwy bez powodu! Ten ktoś musi rzeczywiście być winien, inaczej klątwa nie będzie skuteczna, może wręcz obrócić się przeciwko rzucającemu ją.
W cywilizowanym społeczeństwie – wydawałoby się – mało kto wierzy w skuteczność klątw. Jednak np. w Polsce działa firma, oferująca profesjonalne ich rzucanie… Świetnie prosperuje, a jej klientami wcale nie są przesądni, niewykształceni ludzie, lecz na co dzień racjonalnie myślący biznesmeni po studiach, którzy złymi życzeniami chcą postraszyć dłużników lub zwalczyć konkurencję. I ta metoda jest skuteczna, bo nawet ludzie, którzy w klątwy nie wierzą, wolą, żeby nikt ich na nich nie rzucał. A gdy sami nieopatrznie pomyślą coś złego, spluwają przez lewe ramię. Tak na wszelki wypadek…

* wudu to kult wywodzący się z Afryki, obecnie praktykowany przez Murzynów na Haiti i kilku innych wyspach. Charakterystyczne dla tej religii są obrzędy, wprowadzające uczestników w trans, wiara w klątwy, fetysze i wróżby. Wyznawcy wudu słyną też z krwawych rytuałów, podczas których podrzyna się gardła kurczętom (w celu przebłagania bóstw) oraz z szamańskich praktyk przemieniających ludzi w zombie.

Na wakacjach poznałam dziewczynę, która miała bardzo piękne, długie i gęste włosy. Wzbudzała duże zainteresowanie chłopców, zdawało mi się, że i mojemu Adamowi wpadła w oko. Byłam wściekła i pomyślałam : „Oby jej te śliczne włoski wypadły!”. I w tydzień później ona się zatruła jakimś środkiem chemicznym i prawie całkiem wyłysiała. Ciężko mi teraz, przecież tak naprawdę wcale jej tego nie życzyłam.

Źródło : Dziewczyna, nr 9/2004.

Całkiem niedawno skończył się odcinek Roswell Panacea. Pierwszy raz widziałam go w całości (w zeszłym roku nie miałam takiej możliwości z powodu wyjazdu) i stwierdzam z całą pewnością, że był spox. Łączył w sobie i akcję i typowe dla Roswell zdarzenia (np. zwierzenia Liz, Maria, która kończy karierę, fajny był też moment śmierci Monka, w końcu Misiek tak rzadko płacze :)). A Wy co sądzicie o dzisiejszym epizodzie?
Jak zauważyła Liz16 w niedzielę nie ma naszego ukochanego serialu ;( Sądzę, że to tylko taka jednorazowa ‚wpadka’ Polsatu… Ale na otarcie łez mamy dramat obyczajowy z Julie Benz (Topolsky). Emisja jutro (niedziela) w telewizji Hallmark o godzinie 19:45. Oto opis :
Opuszczona przez męża, miłośniczka jazdy konnej, samotnie wychowująca dziecko Annie Garrett (Julie) rozpoczyna nowe życie w Colorado, na farmie przy stadninie koni pracując jako stajenny i trener. Prześladowana przez wizję śmierci swojej siostry, kiedyś znakomicie zapowiadającego się jeźdźca, Annie ma nadzieję na zmianę swojego życia na lepsze, ostateczną rozprawę z przeszłością i realizację swoich marzeń – udział w zawodach jeździeckich. Niestety jej ukochanego konia spotyka tragiczny wypadek.
Zapowiada się naprawdę w porządku produkcja z roswelliańską aktorką.
Foteczka :
LongShot_ms_tp.jpg
Poza tym kilka małych info z xcomu, o sorry ze stronki roswell.pl
Shiri Appleby zagrała ostatnio w dwóch nowych filmach. Są to : Undertow (Shiri wciela się w rolę Violet, premiera 29 października) i Love Surreal (nasza Liz to główna bohaterka Abby Morrison, która myślała, że ma idelnego chłopaka, póki nie spotkała mężczyzny ze swoich snów). Zdjęcia : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7.
Na nieoficjalnej stronie Jasona Behra znajdują się fotki tegoż aktora z dnia 5 sierpnia.
No i jeszcze, sądzę, że ciekawy, artykuilk poświęcony Brendanowi Fehrowi tutaj.
Teraz foteczki (niestety starsze) z WireImage.
Jason Behr 2 sierpnia na premierze filmu Collateral, na której pokazał się z siostrą.
3163576.jpg3161727.jpgShiri Appleby 27 lipca.
3142943.jpg3143072.jpg
Sorry, że informacje nie są takie nowe, ale nadrabiam straty po wyjeździe na Mazury :]
Pozdrawiam :*

Witam!!!
Wczoraj o godzinie 00.20 wróciłam do domu, do Bydgoszczy :) Nareszcie Net i cywilizacja. Na Mazurach było całkiem spox. Na pewno lepiej niż w zeszłym roku. Domek był śliczny (ja zajmowałam pokój z telewizorkiem u góry; Roswell oglądałam tylko obraz był nieco kiepskiej jakości na Polsacie, no ale i tak mam nagrane odcineczki, swoją drogą wiecie może czemu w niedzielę nie ma Roswell?), a pogoda jeszcze lepsza. Opaliłam się i popływałam. Poza tym całkiem nieźle bawiłam się z koleżankami : Pati (jej blog) i Martą. Zwiedziłam wioskę indiańską. Nawet nie wiedziałam, że Indianie mają taką ciekawą kulturę! Kupiłam sobie stamtąd na pamiątkę kamyczek z ręcznie namalowanym napisem Wioska Indiańska 2004 oraz łapacz snów (by odganiał ode mnie koszmary). Ogólnie rzecz biorąc wakacje były naprawdę spoko.
Dziś natomiast pojechałam do miasta. Moja siostra kupiła dwa małe szczurki : białego (Hona) i czarno-białego (Hafta). Ja natomiast kupiłam smakołyki dla mojej świnki i papużki oraz klatkę dla Alego (moja papużka falista). I tak oto ze 110 zetów zostało mi zaledwie 30 z groszami ;)
Wasze bloczki odwiedzę niebawem, bo obecnie za bardzo nie mam czasiku, muszę się do końca rozpakować.
Pozdrawiam Was bardzo gorąco :*


  • RSS