roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

Cześć :)

No to tak, znalazłam chwilkę wolnego czasu, więc piszę.

Dziś byłam w schronisku. Takie małe urozmaicenie mojego nudnego życia. Jak przyjechałam to była już moja sis, Marta P. i Sara, ale one się szybko zmyły. No więc, ja i Iga karmiłyśmy takie ok. 5 tygodniowe kocie maleństwa :) Oczywiście mlekiem ze strzykawki. Te kotki są takie urocze :) Potem jeszcze karmiłyśmy szczeniaki, sprzątałyśmy i dawałyśmy jeść kotom no i miałam nieziemską zwałę z Macieja :D Boże, kiedy ja go widzę to mam ochotę wybuchnąć śmiechem, a jak jeszcze coś powie tym swoim niezrozumiałym „chińskim” językiem albo jak zada to swoje hitowe pytanie: „Co dziewczyny, chcecie herbaty albo kawy?” to już w ogóle mogłabym się mu roześmiać w twarz :D :D :D Ok, spokojnie. Już się nie śmieje, ale ledwo, ledwo, bo jak sobie go przypomnę to dostaję ataku śmiechu. A no i jeszcze miałam zwałę z takiego gościa z zakładu karnego co pomaga w schronisku. No bo ja se idę do kibla umyć ręce, a on tam stoi w samych gaciach, a ja od razu uciekłam z napadem śmiechu, ale na szczęście to chyba on mnie nie widział, dzęki Bogu :D Rozumiecie, o co mi chodzi? Bo ja tak nieskładnie ostatnio piszę, ale mam nadzieję, że rozumiecie :)

Ale nie dlatego piszę. Piszę, bo dziś jest 31 października – Halloween. Co prawda miałam iść na maraton horrorów z Martą, ale nic niestety z tego nie wyszło :( Więc se chyba wypożyczę jakiś horror i obejrzę (oczywiście po „Brygadzie ratunkowej” :)). No a teraz coś strasznego do poczytania, „do poduszki”, czyli „urban legends” – „miejskie legendy” :P
halloween.jpg
[*][*][*]
150
To prawdziwa historia. (23 października 1990 roku, Chicago Tribune) 17-letni Brian Jewell udawał wisielca w „kolejce strachu”. Miał na szyi pętlę, którą zawiązano tak, że nie powinna się zaciskać. Kiedy przejeżdżały wagoniki, robił z szubienicy krok w dół udająć, że wisi. Do tej pory trick udawał się za każdym razem. Operator kolejki zaniepokoił się dopiero wtedy, kiedy Jewell nie wypowiedział swojej kwestii, kiedy obok niego przejeżdżali kolejni amatorzy mocnych wrażeń.
[*][*][*]
140
To również prawda, niestety. W odróżnieniu od prób otrucia podczas Halloween, te przypadki zostały dobrze udokumentowane. Zatrucie pokarmu to próba zabójstwa, natomiast igła czy inny ostry przedmiot np. w jabłku to próba okaleczenia lub przestraszenia ofiary. Niemal wszystkie przypadki znalezienia ostrych obiektów w słodyczach okazywały się plotkami. Reszta z nich to „dowcipy”, które najczęściej jakieś dzieciaki robiły rodzeństwu lub innym dzieciom. W młodym wieku nie myśli się o konsekwencjach podobnych „zabaw”, traktując je jako jeszcze jeden kawał z okazji Święta Duchów. Czasem jednak słyszy się o szaleńcach, rozdającyjch dzieciom słodycze z „niespodziankami”.
I tak np. w 2000 roku w Minneapolis James J. Smith (lat 49) podczas Halloween rozdawał dzieciom Snickersy z igłami w środku. Jedno dziecko ukłuło się podczas próby ugryzienia batonika, ale na szczęście na tym się skończyło.
Legenda o wkładaniu żyletek do jabłek najprawdopodobniej pochodzi z Kanady i wschodniego wybrzeża USA, gdzie pod koniec lat 60-tych zanotowano kilkanaście takich przypadków. W 1968 roku w New Jersey ustanowiono nawet specjalne prawo przeciwko umieszczaniu w jabłkach ostrych przedmiotów! Mimo tego tego roku miało miejsce jeszcze przynajmniej 13 takich prób. W niemal wszystkich przypadkach ofiarami były dzieci, ale na szczęście w 75% przypadków nic im się nie stało. W następnych latach legenda się rozrastała – następne zgłoszenia okazywały się wyssane z palca.
Histeria sięgnęła szczytu w 1982 roku. Nie był to dobry rok. Nie tylko wszędzie straszono żyletkami w jabłkach. Wówczas to w Chicago siedem osób zmarło po zażyciu pigułek tylenolu, które ktoś powlekł cyjankiem potasu. W tym samym czasie miały miejsce podobne przypadki zatruwania lekarstw i żywności. Różni szaleńcy zachęceni przykładem zaczęli bawić się w Boga.
[*][*][*]
175
Od wielu lat po USA krążą legendy na temat nawiedzonego domu, do którego można wejść płacąc 25 dolarów, ale za pokonanie każdego z 5 pięter dostawało się z powrotem 5 dolarów. W środku miały na śmiałków czekać takie atrakcje jak: żywe węże, pająki, owady, tajne drzwi, zapadnie itd. Nigdy nie podano dokładnej lokacji domu. Początkowo miał on znajdować się na przedmieściach Detroit, ale późniejsze wersje legendy umiejscawiały dom w takich stanach, jak Oklahoma, Georgia, Oregon, Illiniois, Michigan, Texas czy Ohio.
[*][*][*]
W mieście X grasuje jakiś maniak, który ogłusza swoje ofiary, następnie zabiera je do hotelowego pokoju a tam chirurgicznie usuwa nerkę. Ofiara budzi się nad ranem w wannie pełnej lodu i odnajduje list, w którym jest napisane : USUNIĘTO CI NERKĘ ŚPIESZ SIĘ DO SZPITALA BO POTRZEBNA CI NATYCHMIASTOWA POMOC SPECJALISTY. Wyobrażacie sobie znaleźć się w takiej sytuacji – makabra…
[*][*][*]
Obecnie jednym z najbardziej rozpowszechnionym tematem w mitach miejskich jest ten opowiadający o nawiedzonych kasetach video lub stronach www. Wiadomo, że miejskie legendy muszą mieć nutkę realności a przynajmniej sprawiać wrażenie, że mogą dotknąć nas osobiście. Kaseta video czy strona www to bardzo realne rzeczy życia codziennego.
Kasetą video posłużyli się twórcy filmów z pod znaku Ring. To tam właśnie po obejrzeniu filmu umiera się w tydzień, o ile nie zrobimy kopii i podrzucimy komuśJ . W taki podstępny sposób klątwę możemy przerzucić na kogoś innego.
Motyw strony www mieliśmy w filmie Fear dot com – to nic innego jak Ring tylko w miejsce kasety video wchodzi strona www, a odwiedzający stronę giną w niewyjaśnionych okolicznościach.
[*][*][*]
Dziewczyna i jej chłopak udają się na randkę do lasu, jego samochodem . Kiedy zrobili to co mieli zrobić, chłopak wychodzi na chwilę z samochodu celu oddania moczu na pobliskie drzewo. Dziewczyna zostaje i czeka na niego w samochodzie. Gdy po 5 minutach chłopak nie wraca, zaniepokojona dziewczyna wychodzi i patrzy w ciemny las. Po chwili zauważa mroczną postać mężczyzny, w której nie rozpoznaje swego chłopaka. Przerażona wsiada do samochodu i go odpala – w trakcie tej czynności słyszy dziwne skrzypiące drapanie po dachu samochodu, w końcu wciska pedał gazu i odjeżdża by powiadomić policję. Gdy po jakimś czasie wraca wraz z policją na miejsce, okazuje się, że powiesiła własnego chłopaka, który był związany liną a w momencie ruchu samochodu zawisł na drzewie. Drapanie w dach to były próby powiadomienia, dziewczyny by nie ruszała.
[*][*][*]
Małżeństwo wynajęło opiekunkę do dziecka na jeden wieczór. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że dziewczyna jest pod wpływem LSD. Gdy po paru godzinach nieobecności w domu zadzwonili by upewnić się, że wszystko w porządku, dziewczyna odebrała telefon i poinformował ich , że wszystko jest świetnie a w tej chwili piecze indyka na kolację. Dopiero gdy skończyli rozmawiać uświadomili sobie, że nie mieli w domu indyka. Okazało się, że dziewczyna upiekła ich dziecko.
[*][*][*]
Opowieść mówi o tym, że jeśli staniemy przed lustrem i wypowiemy czasem 3 razy lub 5, 9 i 13 słowo Krwawa Mary, za każdym razem obracając się w około własnej osi a mówiąc patrząc w lustro, za ostatnim razem zjawi się Mary i zrobi nam kuku. Opowieść stara jak wynalazek lustra, wykorzystana przez twórców cyklu Candyman.

Po takich historiach to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam wszystkim udanego, niezapomnianego i oczywiście strasznego Halloween!!!
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hejka :*

Na początku chciałabym WAS przeprosić za rzadkie odwiedzanie Waszych bloczków i obiecać, że już niedługo (najprawdopodobniej jutro) do Was zajrzę. Dziękuję także za wszystkie komentarzyki i wpisiki do księgi i proszę o więcej :D No więc, napiszę Wam małe podsumowanko minionego tygodnia.

Oto kolejny, już 202, odcinek dramatycznego serialu „Samotna, brzydka, głupia, bezużyteczna Agata w brutalnym świecie zakochanych par”.

W poniedziałek, czyli dzień rozpoczynający niezwykle nudny i ciężki tydzień życia Agaty S., główna bohaterka tasiemnca, który właśnie czytacie (czyli ja) przeprowadziła naradę klasową na temat pomocy zwierzakom. Dla zainteresowanych, chętnych do pomocy dobrych duszyczek podaję linki:

http://www.viva.org.pl/

http://www.klubgaja.pl/

Na angielskim jeden z nielicznych plusów mojego życia, czyli w miarę dobre wyniki w nauce. Dostałam dwie 5, a i spr., który niedawno pisałam poszedł mi całkiem dobrze. Na WF-ie ćwiczyłam, bo szczerze mówiąc, choć nie jestem zbyt wysportowana i nie lubię wysiłku fizycznego, go polubiłam. Coraz lepiej mi idzie gra w siatę ;) Z kolei na basenie miałam zwałę z grupy nie pływających :D Po południu Agata pojechała na warsztaty filmowo-dziennikarskie. I co się okazało? Jak zwykle musiałam mieć pecha! Warsztaty zostały przełożone na wtorek, ale ja oczywiście nic o tym nie wiedziałam! Ale właściwie to mi się upiekło, bo pan Witek przyjechał i wytłumaczył mi mniej więcej wszystko co powinnam wiedzieć na warsztatach. Także nawet dobrze się stało, że przyjechałam w poniedziałek (szkoda tylko, że ominęła mnie, podobno fajna, szkolna dyskoteka charytatywna). A teraz hit dnia: Marcie urodziło się ok. 8 małych myszek!!! Kto chciałby je przygarnąć???
We wtorek głupia Agata pisała kolejny test humanistyczny, który nie poszedł jej tak dobrze jak poprzedni (zadania zamknięte tylko 12 pkt.) :( Jedynym plusem było to, że na fizyce mieliśmy zastępstwo :) Ale ja i tak pogadałam sobie z naszą nauczycielką, bo spotkałam ją rano :D To nawet całkiem miła babka. Kartk. z chemii poszła mi średnio, bo chyba na 4, a na religii przekonałam się jakim basem krzyczy ksiądz :D
W środę pisałam spr. z gramatyki z polskiego (dostałam 5-), kartk. z matmy (dostałam 4+), a z kart. z fizyki dostałam 5-, a różaniec zaliczyłam na 5, więc mogę śmiało zaliczyć ten dzień do udanych. Po szkole pojechałam do 4donu z Kachą, bo moja sklerotyczna koleżanka zapomniała zabrać z tamtejszej szkoły swojego piórnika ;) Ale cóż… Przynajmniej się nażarłam słodyczami i pospacerowałam.
Właściwie to czwartek też mogę zaliczyć do dni dość udanych, bo dostałam 4+ z gegry, 5 z recytacji wiersza „Stepy akermańskie” A. Mickiewicza (lekcję przerwał nam alarm przeciwpożarowy :D), 5 z WOSU (na którym gadaliśmy se z facetem o narkotykach, alkoholu, naszej szkole, która przypomina zakon, klasztor i więzienie w jednym), 5 z niemieckiego (za rzekomą aktywność), a poza tym odwiedziłam Agę i pobawiłam się z jej słodkim pieskiem – Carrie.
Z kolei dziś też nie było tak źle: dostałam 5 z infy, kupiłam świetne buty na zimę, ale zdołowała mnie pewna sprawa… Ech… Nie będę o niej pisać, bo jeszcze bardziej się zdołuję, ale każdy chyba się może domyślić o co chodzi. A poza tym to się obraziłam na Uszatego i nie zamierzam się do niego odzywać!
No i jeszcze mogę Wam dodać, że w długi weekend idę z Kachą do sklepu, kościoła (pomodlić się za moja biedną zagubioną duszę ;(), jadę do schroniska i idę na kolejny maraton horrorów w Halloween. Koniec, kropka.

THE END

Już za tydzień zapraszam na kolejny, 203, odcinek telenoweli „Samotna, brzydka, głupia, bezużyteczna Agata w brutalnym świecie zakochanych par”.

Swoją drogą prawda, że moje życie jest nudne i beznadziejne, co nie?

Ech… Sorry, mam doła.

Wróżba chińska:
W rozproszeniu siła, w maleńkości trwałość.
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hejka :*

Dziś jest początek weekendu, więc piszę nową notkę na moim blogu. Oto moja relacja z zeszłego tygodnia :)

W poniedziałek dostałam kartkę z ocenami. Co tu dużo mówić? Powiem nieskromnie, że jestem z siebie zadowolona! Mam zaledwie dwie 3, troszkę 4, jedną 6, a reszta to 5 :) Niestety moi rodzice nie podzielają mojego zachwytu (patrz poprzednia notka). Poza tym był basen na WF-ie. Cool. Na hiście pani oddawała spr. Dość dobrze mi poszło (5). Na geografii była mała zwała, bo nasza nauczycielka zauważyła przez okno, że jacyś chłopacy coś tam robili z jakąś skrzynią od pożaru i ona darła się na nich z okna. Potem w końcu kazała zejść na dół do nich Wonskiemu i Jakubowi, ale nasi bodyquardzi się nie spisali. Mieliśmy z nich mega zwałę :D Z kolei po lekcjach musiałam zadzwonić do Pawła! Masakra! Moja polonistka zażyczyła sobie żebym powiadomiła go o tym, że na TVP1 będzie emitowana „Antygona” i że ma to obejrzeć i napisać recenzję (za pracę dostałam 5, a Paweł oczywiście jeszcze jej nie napisał…). No to dzwonię. Matko! To była chyba jedna z najkrótszych rozmów świata :D Wyglądała ona mniej więcej tak:
Paweł (zachrypniętym głosem – grypa): Cześć.
Ja (zaczęłam szybko nawijać, jak to się mówi jak ruska katarynka nie dając mu dojść do głosu): Cześć. Słuchaj, miałam ci przekazać, że dziś na jedynce leci „Antygona”.
Paweł (przerwał mi mój monolog; z rezygnacją): I mam to obejrzeć?
Ja: Tak i napisać na piątek recenzję.
Paweł (z ironią, tym swoim olewczym tonem): Super…
Ja: Eeee… Yyyy… Jeszcze pani oddawała sprawdziany z historii. Masz 4.
Paweł: A ty?
Ja: Pięć.
Paweł: A Maciej?
Ja: Cztery.
Ja (po krótkiej chwili krępującej dla mnie ciszy): Yyyy… No to cześć.
Paweł: Cześć.
I rzuciłam słuchawką jak to powiedziała moja polonistka :D Poza tym wieczorkiem oglądałam „Córki McLeoda” (nareszcie nowe odcinki:)),
mcleods_daughters_d.jpg
tę głupią „Antygonę” (joke)
img500.jpg
i jeden z moich czterech najulubieńszych seriali – „Brygadę ratunkową” (na I miejscu „Roswell”, na II „Córki McLeoda”, na III „Brygada…”, a na IV „Chirurdzy). Ach… Ten Bosco… Może nie jest najprzystojniejszy, ale taki słodki i uroczy, ma coś w sobie. A w najnowszym odcinku (z dziś) to biedna Cruz (moja ulubiona policjantka) dowiedziała się, że ma białaczkę! Ja niestety wiem jak skończy się jej przygoda z 55. posterunkiem policji w NY, ale wolałabym nie wiedzieć, ale cóż przeczytałam przypadkowo na forum… A poniżej zamieszczam zdjątko całej obsady serialu, kilka fotencji Bosca i fajny bannerek z Cruz oraz kilka jej fotek:
Policjanci z 55. posterunku policji w Nowym Jorku:
263_NY911.jpg
Rozbrajający oficer policji Bosco :*
bosregret.gif
Real.png
Boscorelli.jpgAudrey.jpg
badbettycar.jpg
Sierżant Maritza Cruz, czyli ostra i bezkompromisowa, ciężko doświadczona przez życie funkcjonariuszka policji NY.
ThirdWatch%20tia%202.jpg
bannercruzfan9og.jpg
fallenn.jpg
DontGoToWar.jpg
cruz_immortal.jpg
Sierżant Maritza Cruz…
Nie bała się śmierci. Jej dusza wciąż podrużuje wśród żywych. Jej nie można zabić. Ona jest nieśmiertelna.
[*]

Dwie wspólne foteczki moich ulubionych bohaterów serialu – Bosca i Cruz.
worldmeltsaway.png
4kaela.png
W ogóle zachęcam Was do oglądania „Brygady Ratunkowej” (połapać się jest łatwo) od poniedziałku do piątku o godzinie 14:45 na TVN-ie. POLECAM!
Jeśli zaś chodzi o wtorek to pisałam spr. z polaka (mam 4+, brakowało mi jedego punktu do 5 :(), z matmy dostałam dwie 5 i zaliczałam na bierzmowanie różaniec.
W środę pożyczyłam zeszyt Maciejowi (dzięki Bogu oddał następnego dnia, jak obiecał), gadałam z księdzem na religii o sektach i poszłam z Martą do kina na „Komornika” z Andrzejem Chyrą w roli głównej (powiem Wam, że nawet Małgorzata Kożuchowska, za którą delikatnie mówiąc nie przepadam, wypadła w tym filmie całkiem spoko).
po.7018665.jpg
Film był fajny. Psychologiczny, zabawny, dramatyczny. Także dla każdego coś miłego :) Warto obejrzeć.
W czwartek pisałam spr. z geografii z teorii na temat Europy. Dość dobrze mi poszedł mimo iż nie uczyłam się wiele (z racji tego, że byłam w kinie i wróciłam o 20). Na niemieckim pokłóciłam się z Uszatym (nie odzywam się do niego!), na WF-ie grałam w siatę, a na WS trochę się zdołowałam, ale to nic ;)
Z kolei dziś dostałam dwie 5+ ze sztuki :) Wow :] Na infie mieliśmy zastępstwo i poznawaliśmy zasady ewakuacji w przypadku ataku terrorytycznego lub wybuchu bomby. Tak… Gdyby tylko ktoś przestrzegał tych zasad podczas prawdziwego zagrożenia. Magda pokłóciła się ostro z Uszatym i wydarła się na niego. Wykrzyczała obok pokoju nauczycielskiego: „Spierdalaj!”, a pech chciał, że słyszała to wice ;P Uuuu… Po lekcjach byłam jeszcze w bibliotece na próbie apelu o A. G. Siedleckim.
A na zakończenie noteczki fotka Issy i Michaela z mojego kochanego „Roswell” (w sobotę oglądam kolejny odcinek :)) oraz tekst zabójczej piosenki David`a Gray`a „Sail Away”.
3.jpg
„Sail Away” (pol. „Płynąć daleko”

Sail away with me, honey
(Popłyń ze mną daleko, kochanie)
Put my heart in your hands
(Oddaje moje serce w Twoje ręce)
Sail away with me, honey, now, now, now
(Popłyń ze mną daleko, kochanie, teraz, teraz, teraz)
Sail away with me
(Popłyń ze mną daleko)
What will be will be
(Będziemy tam gdzie będziemy)
I wanna hold you now, now, now
(Chcę Cię przytulić, teraz, teraz, teraz)
Crazy skies all wild above me now
(Pomylone niebiosa sprawiają, że jestem teraz cały dziki)
Winter howling at my face
(Zima lamentuje na mojej twarzy)
And everything I held so dear
(I wszystko co drogie zatrzymałem dla Ciebie)
Disappeared without a trace
(Zniknąłem bez śladu)
Oh all the times I tasted love
(Oh, przez cały czas smakowałem miłości)
Never knew quite what I had
(Nigdy zupełnie nie wiedząc co miałem)
Little darling, if you hear me now
(Moje małe kochanie, jeśli słyszysz mnie teraz)
Never needed you so bad
(Nigdy tak bardzo Cię nie potrzebowałem)
Spinning round inside my head
(Krąży mi po głowie)
Sail away with me, honey
(Popłyń ze mną daleko, kochanie)
Put my heart in your hands
(Oddaje moje serce w Twoje ręce)
Sail away with me, honey, now, now, now
(Popłyń ze mną daleko, kochanie, teraz, teraz, teraz)
Sail away with me
(Popłyń ze mną daleko)
What will be will be
(Będziemy tam gdzie będziemy)
I wanna hold you now, now, now
(Chcę Cię przytulić, teraz, teraz, teraz)
I’ve been talking drunken gibberish
(Byłem gadającym zapitym śmieciem)
Falling in and out of bars
(Wchodzącym i wychądzącym zza kratek)
Trying to get some explanation here
(Próbuję tutaj zrozumieć choć trochę tego co się zdarzyło)
For the way some people are
(Dla drogi, którą są niektórzy ludzie)
How did it ever come so far?
(Jak kiedykolwiek mogłem pozwolić aby to zaszło tak daleko?)
Sail away with me, honey
(Popłyń ze mną daleko, kochanie)
Put my heart in your hands
(Oddaje moje serce w Twoje ręce)
Sail away with me, honey, now, now, now
(Popłyń ze mną daleko, kochanie, teraz, teraz, teraz)
Sail away with me
(Popłyń ze mną daleko)
What will be will be
(Będziemy tam gdzie będziemy)
I wanna hold you now, now, now
(Chcę Cię przytulić, teraz, teraz, teraz)
Sail away with me, honey
(Popłyń ze mną daleko, kochanie)
Put my heart in your hands
(Oddaje moje serce w Twoje ręce)
Sail away with me, honey, now, now, now
(Popłyń ze mną daleko, kochanie, teraz, teraz, teraz)
Sail away with me
(Popłyń ze mną daleko)
What will be will be
(Będziemy tam gdzie będziemy)
I wanna hold you now, now, now
(Chcę Cię przytulić, teraz, teraz, teraz)
Sail away with me, honey
(Popłyń ze mną daleko, kochanie)
Put my heart in your hands
(Oddaje moje serce w Twoje ręce)
You break me up if you pull me down
(Załamię się jeśli mnie opuścisz)
Sail away with me…
(Popłyń ze mną daleko…)

Wróżba z chińskiego ciasteczka:
Dmący wiatr łamie drzewa niczym głupota rozum.

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Ech… Wiecie co? Jestem okropnie wściekła! Ten rok szkolny bardzo dobrze zaczęłam, mam spoko oceny (tylko dwie trójki, pięć czwórek, a reszta to piątki), nawet moje koleżanki to zauważyły. No i co w tym niby złego? – pytacie. Ano to, że moi rodzice kompletnie tego nie doceniają! Jeszcze mój tata się zdziwił, że dostałam „tylko” 3 z matmy! Kiedy ja się niemal modliłam o tę ocenę! Czy oni nie potrafią zrozumieć, że szkoła to ciężka praca i w ogóle, i nie potrafią doceniać moich dotychczasowych osciągnięć??? Może się Wam wydawać, że przesadzam, ale naprawdę czuję się nie doceniana :( Smutno mi ;(

Pink – Hazard to myself

Never win first place
(Nigdy nie wygrywam za pierwszym razem)
I don’t support the team
(Nie jestem w żadnej paczce)
I can’t take direction and my socks are never clean
(Nie mogę obrać kierunku i moje cele nigdy nie są jasne)
Teachers dated me
(Nauczyciele mnie skreślili)
my parents hated me
(Moi rodzice nienawidzili)
I was always in a fight
(Zawsze walczyłam)
’cause I can’t do nothin right
(Ponieważ nic nie potrafię robić dobrze)
Every day I fight a war against a mirror
(Każdego dnia, spoglądając w lustro, toczę walkę)
I can’t take the person staring back at me
(Nie mogę znaleść osoby, która stanęłaby za mną)
I’m a hazard to myself
(Sprzedaję samą siebie)
don’t let me get me
(Nie mogę poznać, zrozumieć samej siebie)
I’m my own worst enemy
(Jestem moim największym wrogiem)
it’s bad when you don’t know yourself
(To źle kiedy nie znasz samej siebie)
so irratiting
(To takie absurdalne)
don’t want to be my friend no more
(Nigdy więcej nie chcę być moim przyjacielem)
I wanna be somebody else
(Chcę być kimś innym)
I wanna be somebody else
(Chcę być kimś innym)
(…)

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

deniseart43.gif
Evanescence – „Missing” (pol. „Zguba”)

Please, please forgive me,
(Proszę, proszę wybacz mi,)
but I won’t be home again.
(Ale nie chcę być znowu w domu.)
maybe someday you’ll have woke up,
(Może któregoś dnia obudzisz się,)
and, barely conscious, you’ll say to no one:
(I, otwarcie, świadomie, powiesz do siebie:)
„Isn’t something missing?”
(„Czy czegoś nie zgubiłem?”)
You won’t cry for my absence, I know –
(Nie chcesz płakać przez moją nieobecność, wiem -)
you forgot me long ago.
(Zapomniałeś o mnie już dawno temu.)
Am I that unimportant…?
(Wiem, jestem mało ważna…?)
Am I so insignificant…?
(Jestem taka nieistotna…?)
Isn’t something missing?
(Czy czegoś nie zgubiłam?)
Isn’t someone missing me?
(Czy ktoś nie zgubił mnie?)
Even though I’d be sacrificed,
(Każdy myślał, że jestem zdolna do poświęceń,)
you won’t try for me, not now.
(Nie chcesz spróbować dla mnie, nie teraz.)
Though I’d die to know you love me,
(Myślałam, że umrę wiedząc, że mnie kochasz,)
I’m all alone.
(Jestem całkiem sama.)
Isn’t someone missing me?
(Czy ktoś nie zgubił mnie?)
Please, please forgive me,
(Proszę, proszę wybacz mi,)
but I won’t be home again.
(Ale nie chcę być znowu w domu.)
I know what you do to yourself,
(Wiem co robiłeś dla siebie,)
shudder deep and cry out:
(Otrząsasz się głęboko i wypłakujesz się:)
„Isn’t something missing?
(„Czy czegoś nie zgubiłem?)
Isn’t someone missing me?”
(Czy ktoś nie zgubił mnie?”)
And if I bleed, I’ll bleed,
(I jeśli krwawię, będę krwawić,)
knowing you don’t care.
(Wiedząc, że o mnie nie dbasz, że Cię nie obchodzę.)
and if I sleep just to dream of you
(I jeśli śpię to tylko marzę o Tobie)
and wake without you there,
(I budzę się bez Ciebie obok,)
isn’t something missing?
(Czy czegoś nie zgubiłam?)
isn’t something…
(Czy czegoś…)

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

papiez.gif

JAN PAWEŁ II…
ORĘDOWNIK PRAWDY…

[*]

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Cześć :*

Jak widać zmieniłam lay :) Tamten był uroczy, ale miałam go na blogu przez całe wakacje aż do teraz, więc pomyślałam, że czas na zmiany. Poza tym udzielił mi się jesienny nastrój. Na dworzu coraz zimniej, coraz ciemniej. W szkole narazie jest całkiem w porządku (mam tylko jedną 3, kilka 4, a reszta to 5), ale zobaczymy na jak długo… Tymczasem mam dla Was małe podsumowanko minionego tygodnia :)

W poniedziałek mieliśmy zastępstwo na angielskim z jakąś srudentką. Nikt jej za bardzo nie słuchał :D Biedactwo, pewnie się zestresowało :D Poza tym na polaku Kuba wciąż nie dawał mi spokoju! Mam już tego powoli dość. To denerwujące!!! Na geografii inteligentna klasa III D poszła sadzić niedaleko basenu SWOJE, NASZE WSPÓLNE drzewo! To było coś :D Teraz będziemy się nim opiekować :) Na naradzie klasowej był konkurs przygotowany przez Magdę i Vandzię na temat muzyki. Z kolei po południu pojechałam z Martą do Pałacu Młodzieży na warsztaty filmowo-dziennikarskie. Ludzie są tam super, jest świetna atmosferka, więc jak narazie planujemy z Martą częściej tam wpadać :]
We wtorek pisałam niezapowiedzianą kartkówkę z fizy (średnio mi poszła, chyba na 4-). Kartkówka z chemii z alkenów i alkinów poszła mi gitnie :) Mam dwie 5, yeah. Z kolei na religii miałam kompletną zwałę z Pawła :D Ten jak się odezwie to pojedzie po całości!
W środę mieliśmy kolejne zastępstwo, tym razem na matmie (nasza matematyczka prowadziła jakiś konkurs). Sprawdzian z historii był bardzo prosty, więc pewnie będę mieć 5 :D Cóż za skromność :D Zwolniliśmy się także z wf-u i tym samym kończyliśmy niezwykle wcześnie, bo o 11. Razem z Kachą poszłam odwiedzić naszą wychowawczynię z klas I-III podstawówki. Trochę se pogadałyśmy z panią Magdą :) Ach.. te wspomnienia ;) Poza tym poszłyśmy kupić kwiaty na dzień nauczyciela (wyszło 17 róż, w tym 5 ładniejszych dla dyrekcji i wychowawczyń). Po południu poszłam, na wspomniane notkę wcześniej, zakupy. Ech… No comments.
Dziś, tj. w czwartek, rozdawaliśmy kwiatki :) Z geografii dostałam 3. I bardzo dobrze, modliłam się o tę ocenę :D Znowu byliśmy zwolnieni i wyszliśmy z budy już o 12, yeah :] A ekipa klasy III D wygrała jakiś tam mecz w nogę (tzn. jak to ujął Maciej, „wygraliśmy w karnych”; to dobrze czy źle??? Bo siem nie znam :)). Byłam też u okulisty. Nie pytajcie. Na jedno oko mam teraz -2,5 a na drugie -3,25!!! STRASZNE!!!
Plany na weekend (3 dniowy :))?
Czytanie książek, schronisko i odwiedziny Babci, no a poza tym… nauka :( Także zapowiada się sporo roboty!

Pozdrawiam i czekam na komentarzyki oraz wpisy do księgi!!!

PS. Przed chwilą skończyłam odwiedzać Wasze bloczki :)
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Po nieudanych zakupach (jakaś babka dała mi nie tą lansoletkę co powinna – chodziło mi o miłość, a nie Polskę, i w drogerii nie dano mi obiecanego gratisu – pluję sobie w brodę z powodu mojej głupoty!) postanowiłam wkleić na blog fragment piosenki „Don`t Give Up”.

It’s not easy
(To nie jest proste)
Never easy
(I nigdy nie było)
Don’t give up
(Nie poddawaj się)
Try one more time
(Sprubój jeszcze raz)
We won’t give up
(Nie poddamy się)
Let me help you
(Pozwól mi sobie pomóc)
Let me care
(Pozwól mi się Tobą zaopiekować)
Walk beside me
(Idę po Twojej stronie)
So don’t give up
(Więc nie poddawaj się)
Don’t walk away
(Nie odchodź)

Poza tym wieczorkiem obejrzę se „Roswell” i pogapię się na mojego kochanego Misia :*
bf.jpg
A już jutro napiszę trochę dłuższą notkę o tym co u mnie słychać i wpadnę na Wasze śliczne bloczki :]

Piosenka na dziś:

Do you love me?
(Kochasz mnie?)
Will you love me forever?
(Będziesz mnie kochać na zawsze?)
Do you need me?
(Potrzebujesz mnie?)
Will you never leave me?
(Nigdy mnie nie opuścisz?)
Will you make me so happy for the rest of my life?
(Sprawisz, że będę szczęśliwa przez resztę mojgo życia?)
Do you love me!?
(Kochasz mnie!?)
Will you love me forever!?
(Będziesz mnie kochać na zawsze!?)
Do you need me!?
(Potrzebujesz mnie!?)
Will you never leave me!?
(Nigdy mnie nie opuścisz!?)
Will you make me so happy for the rest of my life!?
(Sprawisz, że będę szczęśliwa przez resztę mojgo życia!?)

Paradise At The Dashboard
By
Majandra Delfino (feat. Bill Sadler)
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

denise100icon7.gif
I got the world on a string
(Trzymam świat na sznurku)
I’m sittin’ on a rainbow
(Siedzę na deszczu)
Got the string around my finger
(Obkręcam sznurek wokół moich palców)
What a world, what a life
(Co za świat, co za życie)
I’m in love
(Jestem zakochana)
I got a song that I sing
(Śpiewam piosenkę, którą śpiewam)
I can make the rain go
(Mogę sprawić, że deszcz odejdzie)
Any time I move my finger
(Poruszam moimi palcami kiedy tylko zechcę)
Lucky me, can’t you see
(Jestem szczęściarą, nie możesz tego zobaczyć)
I’m in love
(Jestem zakochana)
Life is a beautiful thing
(Życie jest piękną rzeczą)
As long as I hold the string
(Długim sznurkiem, który trzymam)
I’d be a silly so-and-so
(Byłabym taka głupiutka)
If I should ever let go
(Jeśli kiedykolwiek pozwoliłabym mu odejść)
I got the world on a string
(Trzymam świat na sznurku)
I’m sittin’ on a rainbow
(Siedzę na deszczu)
Got the string around my finger
(Obkręcam sznurek wokół moich palców)
What a world, what a life
(Co za świat, co za życie)
I’m in love
(Jestem zakochana)
Life is a beautiful thing
(Życie jest piękną rzeczą)
As long as I hold the string
(Długim sznurkiem, który trzymam)
I’d be a silly so-and-so
(Byłabym taka głupiutka)
If I should ever let go
(Jeśli kiedykolwiek pozwoliłabym mu odejść)
I got the world on a string
(Trzymam świat na sznurku)
I’m sittin’ on a rainbow
(Siedzę na deszczu)
Got the string around my finger
(Obkręcam sznurek wokół moich palców)
What a world, man this is the life
(Co za świat, człowiek jest życiem)
Hey now, I’m in love
(Hej, teraz, jestem zakochana)

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hej :)

Dziś postaram się streszczać z notką, bo, że tak powiem, padam na pysk i oczy mi się zamykają ze zmęczenia (od razu z góry przepraszam za ewentualne błędy i w ogóle).

W poniedziałek razem z Kachą, Martą i innymi dziewczynami z klasy zrobiłyśmy mały „dzień chłopaka”. Tzn. wymyślałyśmy chłopakom pewne zadania (np. zaśpiewaj piosenkę, opowiedz dowcip…) w zamian za prezenty (album na płyty kupiony dzień wcześniej w Galerii przeze mnie i Kachę). Była fajna zabawa :) Poza tym moja polonistka oddawała test humanistyczny. Napisałam najlepiej z klasy – miałam 48/50 punktów :D Wow! Byłam (i jestem) pod wrażeniem. Nie wiem jak to zrobiłam, ale jakoś dałam radę. Aż mi klasa zaczęła brawo bić :D Trochę mi było głupio, ale ok. W zasadzie to ogólnie test wypadł dobrze. Oby tak samo dobrze poszedł prawdziwy… Poza tym z chemii dostałam 5 (z alkanów; w ten wtorek pisze kartkówkę z alkenów i alkinów), yeah :) No i na angielskim i matmie nie mogłam wyrobić ze śmiechu. Na angliku dlatego, że Kuba i Magda bez przerwy się kłócili, a na macie, to tak bez powodu śmiałam się z Martą :D Z kolei w we wtorek byłam w kinie na spektaklu teatralnym „Dzieci z Dworca Zoo”. Chyba nie muszę wspominać, że była to sztuka oparta na książce o życiu niemieckiej narkomanki i prostytutki – Christiane F. – o tym samym tytule. Przedstawienie nie było nawet takie złe, ale trochę nudne. Występowały tylko dwie postacie, a mianowicie Chris i jej „przyjaciółka” Stella. Był to swego rodzaju monolog głównej bohaterki. Na koniec była mała pogadanka o narkotykach. Po powrocie do szkoły gadałyśmy z naszą matematyczką. Ona jest całkiem fajną babką, ale przedmiot jakiego uczy traktuje zbyt poważnie :/ Poza tym warto wspomnieć na blogu, że mój sześcioletni brat Czarek niemal zgubił się mojej babci w drodze z przedszkola. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło ;) W środę mieliśmy spotkanie dotyczące bierzmowania. Wymagania „księdza-dyktatora” są ogromne (comiesięczna pierwszopiątkowa spowiedź i komunia, droga krzyżowa, gorzkie żale, cotygodniowe uczestnictwo we Mszy, ludzkie imię na bierzmowanie – ja chyba biorę Beata, świadek najlepiej matka lub ojciec chrzestny i wiele innych). Chyba nie ma osoby, która by się nie wystraszyła tego księdza :/ Podczas spotkania jakiś chłopak wszedł do kościoła (wyglądał na naćpanego) i tak to mniej więcej wyglądało:
„Ksiądz: Po co tu przyszedłeś?
On (z kpiną): A tak tylko, chciałem księdza zobaczyć.
Ksiądz: My się znamy?
On: Tak.
Ksiądz: Skąd?
On (śmiertelnie poważnie): Z piekła…”
Ksiądz palnął mu jakieś kazanie i tamten wyszedł, ale słowo daje, nikt się z tej sytuacji nie śmiał. Każdy był przerażony… Z kolei w czwartek, idąc do szkoły, odkryłam, że z mojego samochodu ukradziono radio (na płyty i w ogóle, nowe kupione w wakacje)! Szyba wybita, szkło na siedzeniu… Straszne. Pisałam też kartk. z gegry z mapy fizycznej Europy (nie poszła mi zbyt dobrze). Nasza klasa miała też pierwszą lekcję z WS, na której oglądaliśmy jakiś film (prawie porno :D). Poza tym wuefistka przyczepiła się do mojego golfu, który kupiłam w Londynie, że niby jest wyzywający (bo odsłania ramię – ma taki krój)! Szok. Po południu uczyłam się z Martą i Magdą matmy na spr. Trochę se poplotkowałyśmy :)

Z kolei dziś wyprawiłam sobie skromne urodzinki. Zaprosiłam tylko 3 najbliższe koleżanki: Kachę, Martę i Asię. Dostałam:
- od Kachy: fajny kubeczek i herbatkę miętową (moją ulubioną, którą właśnie sobie popijam);
- od Marty: kolczyki (śliczne srebrne świderki);
- od Asi: lakier do paznokci i tusz do rzęs.
Fajnie się bawiłyśmy :) Zażerałyśmy się ciastem, kanapeczkami, paluszkami… Śpiewałyśmy karaoke :D Od biesiad, przez pop, kończąc na hip hopie :D Było spoko ;)

Jutro jadę do schroniska i będę ostro zakuwać.

Oki to chyba na tyle.

Na zakończenie tekst i tłum. wspaniałej piosenki ulubionego zespołu mojego Brendanka, a mianowicie: „Nothing Else Matters” Metallici ;)

So close no matter how far
(Jesteśmy sobie tak bliscy, Niezależnie od tego, jaka odległość nas dzieli)
couldn’t be much more from the heart
(Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować)
forever trusting who we are
(Ufać będziemy sobie zawsze)
and nothing else matters
(I nic innego się nie liczy)

never opened myself this way
(Nigdy nie otwierałem się w ten sposób)
life is ours, we live it our way
(Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie)
all these words I don’t just say
(Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie)
and nothing else matters
(I nic innego się nie liczy)

trust I seek and I find in you
(Szukam ufności i znajduję ją w tobie)
every day for us something new
(Każdy dzień odkrywa dla nas coś nowego)
open mind for a different view
(Umysły nasze są otwarte na odmienny punkt widzenia)
and nothing else matters
(I nic innego się nie liczy)

never cared for what they do
(Nigdy nie dbałem o to, co oni robią)
never cared for what they know
(I nie dbałem o to co wiedzą)
but I know
(Bo wiem, że)

So close no matter how far
(Jesteśmy sobie tak bliscy, Niezależnie od tego, jaka odległość nas dzieli)
couldn’t be much more from the heart
(Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować)
forever trusting who we are
(Ufać będziemy sobie zawsze)
and nothing else matters
(I nic innego się nie liczy)

never cared for what they do
(Nigdy nie dbałem o to, co oni robią)
never cared for what they know
(I nie dbałem o to co wiedzą)
but I know
(Bo wiem, że)

never opened myself this way
(Nigdy nie otwierałem się w ten sposób)
life is ours, we live it our way
(Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie)
all these words I don’t just say
(Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie)

trust I seek and I find in you
(Szukam ufności i znajduję ją w tobie)
every day for us something new
(Każdy dzień odkrywa dla nas coś nowego)
open mind for a different view
(Umysły nasze są otwarte na odmienny punkt widzenia)

never cared for what they say
(Nigdy nie dbałem o to, co oni mówią)
never cared for games they play
(Nigdy nie dbałem o to, w co grają)
never cared for what they do
(Nigdy nie dbałem o to, co robią)
never cared for what they know
(I nie dbałem o to co wiedzą)
and I know
(Bo wiem, że)

So close no matter how far
(Jesteśmy sobie tak bliscy, Niezależnie od tego, jaka odległość nas dzieli)
couldn’t be much more from the heart
(Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować)
forever trusting who we are
(Ufać będziemy sobie zawsze)
no nothing else matters
(nie, nic innego się nie liczy)

Pozdrawiam cieplutko :*

PS. Sorry, że nie ma żadnych gifów czy fotek, ale nie mam siły niczego szukać.
PS2. W niedzielę dalsza część moich urodzin. Przyjechała moja rodzinka. Dostałam bluzeczkę i kaskę :) Poza tym wpadłam do schronu. Standard: szczeniaki, duże koty, małe koteczki i do domu ;)
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:


  • RSS