roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

Siedzę sobie przed kompem. Dawno nie pisałam. Nie poszłam dziś do szkoły, bo trudno wyjść z domu kiedy nie można się utrzymać na nogach i ciągle się wymiotuje (bolał mnie brzuch). Poza tym byłam w domu zamknięta na klucz, a mój klucz wzięła sobie moja siostra, przez co, nawet gdybym chciała, nie mogłabym wyjść. No więc dziś przepadł mi spr. z matmy i będę go musiała pisać we wtorek… Ech…
Poniedziałek. Ochrzan od naszej wychowawczyni. Byłam w szoku. Nie wiedziałam, że potrafi ona być aż tak ostra i jakby… wredna. Basen to była męka! Przecież umiem pływać żabką! O co chodzi tej babie! Moja super recenzja książek M. Metz „Roswell: w kręgu tajemnic” została oceniona na marną 5-! Może potem Wam ją tu zamieszczę żebyście mogli sami ocenić, ale nie teraz, bo mi się nie chce. Na testach z chemii wypadłam okropnie! Dobrze, że to były tylko ćwiczenia…
Wtorek. Pisałam test humanistyczny na ocenę. Sama nie wiem jak mi poszło, chyba dobrze, ale zawsze wychodzę z założenia, że lepiej myśleć negatywnie, a potem mile się rozczarować, niż być zbyt pewnym siebie i dziwić się, że poszło mi tak słabo. Na przerwie chłopacy zorientowali się, że nasza wychowawczyni została nauczycielem dyplomowanym (ci to mają zapłon), więc panika, zrzutka kasy, a po lekcjach po kwiata. Na naradzie mieliśmy kolejną część testów z orientacji zawodowej. Narazie większość zawodów mi się zgadza i testy wychodzą podobnie, więc chyba nie powinnam mieć problemów z decyzją do jakiej szkoły chce iść, ale mam ogromny problem, bo nie mam pomysłów! Poza tym martwię, że się nigdzie mnie nie przyjmą. No i że test pójdzie mi słabo… Na jednej z przerw w klopie zacięła się Asia. Ona ciągnie za klamkę: „Agata, nie mogę otworzyć!”, ja już panika, idę po resztę dziewczyn, przychodzi nasza druga wychowawczyni i każe Kasi iść po Przema :D On akcja, Asia jest wolna! Ale była zwała :D Po lekcjach poszłam se odebrać nagrodę z fizyki, bo zajęłam III miejsce w konkursie na referat na temat „Życie na Marsie”. Było supcio :) Dostałam fajne nagrody: teczkę, dyplom, zakładkę do książki, książkę „Neptun”, super spinacz z księżycem i słodki upominek, czyli żelki od Jutrzenki! :) Poza tym Marta przyniosła mi moje zamówionie z Avonu – ochronną pomadkę do ust na mroźne zimowe dni, lawendowy żel pod prysznic „My moment” oraz dezodorant w kulce. Jestem bardzo zadowolona ;) Po południu przyszła do mnie Kacha, gadamy sobie i w ogóle, śmiejemy się. Aż tu nagle wpadłam na pomysł, że zadzwonię do Marty i wzięłam telefon mojej siostry (mój się ładował). Ona oczywiście nie chciała mi go dać, więc zaczęłyśmy się szarpać, stałam przy drzwiach od naszego pokoju, aż tu nagle… RAZ, DWA, TRZY. Czuję się jak w zwolnionym tempie, jakby to się nie działo naprawdę… Parę chwil, które mi wydawały się być wiecznością, i leżę na ziemi. Obok zbitej szyby (z moich drzwi). Kompletny szok. Podnoszę sie na rękach, wstaje, cała się trzesę. Widzę krew: „O Boże, ja krwawię! Leci mi krew!”, zaczynam panikować widząc małą rankę. Na szczęście nic mi się nie stało, mam tylko cztery niegroźne skaleczenia na rękach i nodze. Najgorsze było w tym wszystkim to, że Marta to wszystko słyszała i wysyła esemesa: „Co to było, sprzeczka rodzinna?”. Nie, raczej bitwa sióstr :D A to dwa komentarze osób z zewnątrz na to wydarzenie: „Czegoś takiego to ja jeszcze nigdy nie widziałam…” – Kacha, „Ten pokój wygląda teraz anarchistycznie” – Fiołek, kumpel mojego ojca. A no jakże! Nie mam szyby w drzwiach i czuję się jak w Big Brotherze, bo każdy może bezkarnie sobie zobaczyć co w danej chwili robię! STRASZNE!
Środa. Dostałam pierwszą w historii mojej nauki w gimnazjum 6 z polaka. JUPI! Miałam też, razem z koleżankami z klasy (pozdrawiam: Martę, Asię, Vandzię i Magdę), pojechać do izby pamięci Adama Grzymały-Siedleckiego. Wszystkie, poza Magdą, byłyśmy o tym przekonane, aż tu nagle szok, bo okazuje się, że pomyliłyśmy terminy! No i musiałyśmy iść na lekcje! Z histy dostałam 4+. Co za niesprawiedliwość, wszystko mówiłam z pamięci, zrobiony plakat (jedyny w klasie), a tu 4! Wścieć się można! Na WF-ie nie ćwiczyła chyba żadna dziewczyna (poza Kasią i Kachą), bo nikt nie miał stroju (przez tą izbę) :D Ale to musiało zabójczo wyglądać – wszystkie dziewczyny siedzą na ławce i gapią się na pasjonujący mecz siatkówki :D Po lekcjach, razem z Kachą, Pawłem i Uszatym, odwiedziłam panię Magdę, czyli moją wychowawczynię w klasach od I-III podstawówki. Fajnie się gadało :) A potem, razem z Kachą, obżerałam się słodyczami! Pieprzyć wszystkie diety!
I am beautiful no matter what they say
(Jestem piękna nie zależnie od tego co mówią)
Words can’t bring me down
(Słowa nie potrafią mnie poniżyć)
I am beautiful in every single way
(Jestem piękna, na swój sposób)
Yes, words can’t bring me down
(Tak, słowa nie potrafią mnie poniżyć)
YEAH!
Czwartek. Spr. z gegry (3+). Nie tak źle, ale mogło być lepiej, bo brakowało mi 1 punkta do 4! Szkoda… Na WOS-ie był apel dotyczący testów gimnazjalnych, które piszę w środę i czwartek. Boję się! Na niemieckim była nieziemska zwała :D Paweł i Maciej mieli swoje solo :D Na WF-ie fajnie się grało w siatę. Nawet Uszaty i Wonski się dołączyli i miałam niezły ubaw :) A po lekcjach czatowałyśmy z Kachą na księdza, żeby mu zapłacić za książeczki do bierzmowania, też był niezły ubaw. Niestety dzień nie zakończył się zbyt dobrze, bo chyba Haftaa, mój szczur, jest chora! Zrobiłam z siostrą totalną panikę! Na szczęście dziś Iga idzie z nią do weta.
Ok. Za bardzo się rozpisałam.

KONIEC.

By dojść do tego, żebyś był wszystkim, nie chciej być czymś w niczym.

There was never time enough
(Nigdy nie było dość czasu)
I can’t breath
(Nie mogę oddychać)
It’s too hard to think of love
(Tak trudno jest mysleć o miłości)
I can’t breath, I can’t breath
(Nie mogę oddychać, Nie mogę oddychać)

Can’t let my words betray
(Nie mogę pozwolić moim słowom zdradzać co czuję)
I won’t talk, I won’t talk
(Więc, nie będę nic mówić, Nie będę nic mówić)
Words will never be the way
(Moje słowa nigdy nie będą drogą)
I won’t talk, won’t talk
(Więc, nie będę nic mówić, Nie będę nic mówić)

Many fears, many dreams
(Wiele obaw, wiele marzeń)
Many roads out there
(Wiele dróg by odejść stąd)
Hide the pain behind the smile
(Ukrywam ból za uśmiechem)
Behind the tears
(Za łzami)

You burn like fire
(Palisz jak ogień)
Burn like ice
(Palisz jak lód)
Your heart tears, your heart tears
(Twoje serce płacze, Twoje serce płacze)
You be strong and hold it in
(Jesteś silna i trzymasz się)
But your heart still cares
(Ale Twoje serce wciąż ma kłopoty)

Many fears, many dreams
(Wiele obaw, wiele marzeń)
Many roads out there
(Wiele dróg by odejść stąd)
Hide the pain behind the smile
(Ukrywam ból za uśmiechem)
Behind the tears
(Za łzami)

Many fears, many dreams
(Wiele obaw, wiele marzeń)
Many roads out there
(Wiele dróg by odejść stąd)
Hide the pain behind the smile
(Ukrywam ból za uśmiechem)
Behind the tears
(Za łzami)

There was never time enough
(Nigdy nie było dość czasu)
I can’t breath
(Nie mogę oddychać)
It’s too hard to think of love
(Tak trudno jest mysleć o miłości)
I can’t breath, I can’t breath
(Nie mogę oddychać, Nie mogę oddychać)

Many fears, many dreams
(Wiele obaw, wiele marzeń)
Many roads out there
(Wiele dróg by odejść stąd)
Hide the pain behind the smile
(Ukrywam ból za uśmiechem)
Behind the tears
(Za łzami)

Many fears, many dreams
(Wiele obaw, wiele marzeń)
Many roads out there
(Wiele dróg by odejść stąd)
Hide the pain behind the smile
(Ukrywam ból za uśmiechem)
Behind the tears
(Za łzami)

There was never time enough…
(Nigdy nie było dość czasu…)

Słowa: Posie Graeme-Evans
Wykonanie: Rebecca Lavelle (utwór „Never Enough”, pol. „Nigdy dość”)

PS. Mój szczurek (a właściwie szczurek mojej siostry) Haftaa jest chora i to raczej poważnie chora… Iga poszła z nią do weta i się okazało, że ma objawy neurologiczne (podobne do tych jakie miała moja świnka morska Lena, ale jej się nie dało uratować) spowodowane być może: zapaleniem, jakimś urazem albo guzem mózgu… Niestety guz jest dość prawdopodobny, bo nowotwory u szczurów są często spotykane… To takie niesprawiedliwe ;( Czym to biedne zwierzątko komu zawiniło??? Buuuu ;(

PS2. Jak Wam się podoba nowy szablon???

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

016.jpg
Maybe I was wrong
(Może się myliłam)
Maybe I’m to blame
(Może popełniłam błąd)
I thought I’d see you and it would be the same
(Myślałam, że jeśli Cię zobaczę to nic się nie zmieni)
When I look at you
(Kiedy na Ciebie spojrzałam)
Dunno know who I see
(Nie wiedząc kogo widzę)
It is someone new or just a memory
(Czy jesteś kimś nowym, czy tylko wspomnieniem)
Days drift by
(Dni płyną)
Sometimes I cry
(Czasem płaczę)
Never really understood
(Nigdy tak naprawdę nie będę zrozumiania)
I always thought that you’d be there
(Zawsze myślałam, że tu będziesz)
Was I crazy, crazy?
(Byłam szalona, szalona?)
Sometimes…its so unfair
(Czasami…to takie niesprawiedliwe)
Don’t know where I am
(Nie wiem, gdzie jestem)
Don’t know where is home
(Nie wiem, gdzie jest mój dom)
Don’t know much at all
(Niczego nie znam)
But it ain’t much fun alone
(Ale kiedy jestem sama nie jestem szczęśliwa)
Guess I’ll work it out
(Sądzę, że to nadrobię)
What else can you do
(Co jeszcze możesz zorbić?
Maybe life goes on with one instead of two
(Może życie biegnie z jednym zamiast z dwoma)
Days drift by
(Dni płyną)
Sometimes I cry
(Czasem płaczę)
Never really understood
(Nigdy tak naprawdę nie będę zrozumiania)
I always thought that you’d be there
(Zawsze myślałam, że tu będziesz)
Was I crazy, crazy?
(Byłam szalona, szalona?)
Sometimes…its so unfair
(Czasami…to takie niesprawiedliwe)

By
Słowa: Posie Graeme-Evans
Wykonanie: Rebecca Lavelle (piosenka „Crazy?”)

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hejka :*

Miałam napisać tę notkę wczoraj, ale komp mi się zepsuł i nie mogłam :( Na szczęście wszystko jest narazie w porządku, a w najbliższym czasie mój tata zamierza wymienić procesor na szybszy i dokupić pamięci na dysku, więc jest gitnie :) A teraz małe podsumowanko minionego tygodnia…

W weekendzik byłam w schronisku, gdzie jak zwykle sprzątałam kotkom, karmiłam szczeniaczki i pomagałam szukać pani Gosi kotów, które dostają zastrzyki. Cóż, kocia grypa się szerzy, niestety ;( Poznałam też dwie nowe wolontariuszki :)
boksy_duze.jpg
Powyżej: tzw. „stara” część schroniska, gdzie znajdują się duże psy.
Byłam również na 17. urodzinach mojej kuzynki Pauliny. Spoko było :]
W poniedziałek zamulałam strasznie, zwłaszcza po basenie i nudnym filmie, który oglądałam na hisotrii, nie mniej miałam zwałę z Uszatego :D Zresztą jak przez cały tydzień :D Dzięki niemu mogę się choć trochę pośmiać, chociaż czasem jest do bólu wkurzający :P
We wtorek miałam, razem z Martą, Kachą, Gosią, Sarą i Darią, przeprowadzić apel o A. Grzymale-Siedleckim. Niestety nic z tego nie wyszło, bo apel był przełożony na czwartek. Oczywiście nic o tym nie wiedziałyśmy. Byłyśmy nieźle wkurzone, ale nasza druga wychowawczyni (pseu. Kaczka) załatwiła nam, że nie piszemy kart. z fizy :) Poza tym dostałam pół 5 z matmy, wow pierwszy raz w życiu :P Miałam też kolejne testy określające predyzpozycje zawodowe. Teraz możliwe dla mnie zawody to, np.: lekarz, pielęgniarka, psycholog, nauczyciel, psychiatra, pracownik opieki społecznej, astronom, księgowy itp., itd. Na religii oglądałam okropny film o aborcji zatytułowany „Niemy krzyk”.
po.6968233.jpg
Jest to film antyaborcyjny zrealizowany przez amerykańskiego ginekologa Brenarda Nathansona. Jest to zapis zabiegu usunięcia ciąży oglądany przy pomocy aparatu ultrasonograficznego. To było straszne!!! Egipt na tym filmie prawie zemdlał!!! Podobno mamy też oglądać na religii „Egzorcyzmy Emily Rose”. Fajnie by było :) Ale wracając do aborcji to mam dwa fajne cytaty, które wyrażą moje uczucia na ten temat:

Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia.”
Kongregacja Nauki Wiary

Nauczyliśmy się fruwać jak ptaki, pływać jak ryby, ale nie nauczyliśmy się żyć jak bracia.
Martin Luther King

Po południu byłam z Martą na warsztatach w Pałacu Młodzieży.
img500.jpg
Fajnie było, ale do końca nie wiem czy się tam nadaję, boję się też naszego pierwszego tematu… No i trochę długo trwają te zajęcia bo jestem w chacie dopiero o 20:30, ten pan Witek to taki gaduła, że jak powie jedno słowo to skończyć nie może :D Ech… Nie wiem czy to dla mnie.
W środę pisałam spr. z matmy (dostałam 4+), pani oddawała spr. z bioli (4 – ukł. pokarmowy, 4+ – ukł. oddechowy). Nie było też WF-u, ale za to mogłam se popatrzeć na próbę pasowania na gimnazjalistów. Nie mogę uwierzyć w to, że ja już wychodzę z tej szkoły. Przecież tak niedawno to ja miałam pasowanie, ja tam stałam… Dziwne, jak szybko minęły te trzy lata… Z jednej strony się cieszę, nareszcie wyjdę z tego zakonu, ale z drugiej to się boję nowej szkoły i nowych znajomych… Narazie staram się o tym nie myśleć i cieszyć się ostatnimi miesiącami spędzanymi z moją klasą :)
W czwartek doczekałam się w końcu apelu o A. Grzymale-Siedleckim. Nawet nie było tak źle, dyra nas pochwaliła i pani Jadzia była zadowolona, ale muszę przyznać, że się denerwowałam, a jak był apel przed naszą klasą to nawet na nich nie patrzyłam, żeby się nie roześmiać, tylko gapiłam się w kartkę :D Ale nie było tak źle ;) Na WF-ie było super, bo mieliśmy na siłowni, lol :P
Z kolei w piątek na polskim omawialiśmy książki młodzieżowe, ja oczywiście wybrałam „Roswell” Melindy Metz :D A jak!!!
book5.jpg
Powyżej akurat część „Intruz”, którą ma moja kuzynka (ja mam pozostałe cztery). Na bioli doktor Paweł mierzył ciśnienie: Kasi, Maciejowi, Wonskiemu i nauczycielce :P Było zwałowo :D Po lekcjach miałam próbę „Kopciuszka” (gram wredną siostrę, nawet nie muszę udawać, ha, ha :)), którego będziemy wystawiać dla przedszkola i szkoły podstawowej już w grudniu. Trochę za szybko, ale damy radę :)
Oki, kończę już, bo siem rozpisałam. Na zakończenie tekst piosenki Virgin „Znak pokoju”.

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :*

oiiiiiiiiiii8gl.jpgBoisz sie uwierzyć
Że istnieje jeszcze taki ktoś
Kto powie, ze pomoże
A nóż wepchnie Ci, gdy nagle spuścisz wzrok
Ja też tak mam
I każdy ma

Juz dosyć!
Świat nie jest zły
Lecz warto wiedzieć, że są łzy
Bo źli jesteśmy my
Juz dosyć!
Los zmienny jest
Lecz nie bądź katem, bo on mógł
Być Twoim bratem też
I pamiętaj o tym, że
Gdy serce skończy bieg
Spokojnie zaśniesz, gdy
Nie przypomną twarze się
Co przez Ciebie życia sens
Straciły bo Ty
Wolałeś
Wolałeś
Być zły!

„Mój Ty przyjacielu”
Jak to słowo obco dzisiaj brzmi
A przecież dar największy
To osoba dzięki której lekko śnisz
Ja chcę nią być
I Ty też chcesz

Już dosyć!
Więc proszę tak
Niech każdy tutaj z Was choć raz
Posłucha serca i
Już dosyć!
Więc proszę tak
Niech każdy tutaj z Was choć raz
Pokona siłę zła
Pamiętajcie o tym, że
Gdy serce skończy bieg
Zaśniecie błogo, gdy
Nie przypomną twarze sie
Które przez Was oczy ich
Nie zaśmiały sie

Przekażmy znak…
Pokoju znak…

By
Dorota Rabczewska

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Nie mam zbytnio czasu na pisanie, ale dziś wrzucam super tekst piosenki (obecnie niezwykle mi bliski) Kelly Clarkson. Na początek troszkę fotek jednej z moich ulubionych aktorek – Katie Heigl :)
kh7.jpgkh70.jpgkh61.jpgkh211.jpgkh191.jpgkh223.jpgkh32.jpgMiss independent
(MISS NIEZALEŻNA)
Miss self-sufficient
(Miss samowystarczalna)
Miss keep your distance, mmmm
(Miss trzyma cię na dystans, mmm)
Miss unafraid
(Miss nieustraszona)
Miss out of my way
(Miss: „Zejdź mi z drogi”)
Miss don’t let a man interfere, no
(Miss nie pozwala sobie nikomu przeszkadzać, nikomu)
Miss almost grown
(Miss prawie dorosła)
So, by keeping her heart protected
(Więc, ona wciąż chroni swoje serce)
Little miss apprehensive
(Mała miss spostrzegawcza)
Said ooh, she fell in love
(Mówi ooh, JESTEM ZAKOCHANA)
Surprise, it’s time, to feel what’s real
(Niespodzianka, to czas, to uczucie jest prawdziwe)
Misguided heart
(Serce popełnia błąd, źle doradza)
Miss play it smart
(Miss gra w to mądrze)
But she miscalculated
(Ale ona się przeliczyła)
And this miss decided not to miss out on true love
(I ta miss zdecydowała, że nie będzie uciekać przed prawdziwą miłością)
She went in a new direction
(Poszła w nowym kierunku)
And found inside
(I odnalazła siebie)
She fell in love
(Ona jest zakochana)
When miss independent walked away
(KIEDY MISS NIEZALEŻNA ODESZŁA DALEKO)
No time for love that came her way
(W JEJ ŻYCIU ZNALAZŁ SIĘ CZAS NA MIŁOŚĆ)
She looked in the mirror and thought today
(Ona patrzyła w lustro i myślała dzisiaj)
What happened to miss no longer afraid?
(Co się stało, że miss zaczęła się bać?)
It took some time for her to see
(To sprawiło, że potrafiła dostrzec)
How beautiful love could truly be
(Jak naprawdę piękna mogła być miłość)
No more talk of why can’t that be me
(NIGDY WIĘCEJ ROZMÓW O TYM, ŻE NIE MOGĘ BYĆ SOBĄ)
I’m so glad I’ve finally seen
(Jestem taka szczęśliwa, że nareszcie to zobaczyłam)
Miss independent
(Miss niezależna)

By
Kelly Clarkson (piosenka „Miss independent”)

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Cześć :*

Dawno nie pisałam, bo jak wiecie, rzadko mam czas i będę tu pisać maksymalnie dwa razy w tygodniu… Cóż… szkoła.

W weekend pracowałam na wysokich obrotach, bo musiałam napisać referat z fizy (na temat życia na Marsie, kosmici rulez :)) i recenzję książki młodzieżowej (wybrałam moje kochane „Roswell” M. Metz, jak tylko dostanę tą recenzję spowrotem to Wam ją tutaj opublikuję, bo muszę nieskromnie napisać, że całkiem fajna mi wyszła ;)). Poza tym na basenie zdawałam na kartkę pływacką, cool :] Pokłóciłam się trochę (oczywiście na żarty :D) z Pawłem no i miałam przez cały tydzień zwałę z Uszatego :D Obejrzałam też sobie „Brygadę ratunkową” (ach… Bosco, i love You :*) i „Kolekcjonera”, czyli niezły filmik psychologiczny z M. Freemanem i A. Judd.
We wtorek pisałam spr. (a konkretnie 20 minutową kartkówkę) z matmy z funkcji i dostałam 5 :D SUPER!!! Na naradzie mieliśmy testy inteligencji, żeby określić swoje predyspozycje zawodowe. Mi wyszła predyspozycja kinestetyczna (np. aktor, chirurg) i interpersonalna (np. psycholog, psychiatra, nauczyciel, lekarz). Nie ukrywam, że lepiej czuję się w tej drugiej, chociaż mi też by się przydała psychoterapia :D Na reli nareszcie jakiś ciekawy temat: aborcja (której nie popieram, bo uważam za morderstwo, koniec kropka!!!), eutanazja (co do tego mam mieszane uczucia) i coś tam jeszcze, ale ogólnie temacik spoxik. Po południu byłam z Martą na warsztatach filmowo-dziennikarskich w Pałacu Młodzieży. Jest co raz lepiej ;) Oglądałam też ostatni odcinek „Brygady ratunkowej” ;( Ech… Myślałam, że się popłaczę. Mafia (której szefem był Marcel) osaczyła i podpaliła 55. posterunek policji. Wszyscy zdążyli się uratować przed doszczętnym zniszczeniem budynku poza Sashą Monroe (dziewczyną Davisa i „wtyczką”) i moją ulubioną bohaterką sierżant Maritzą Cruz (byłą mojego ukochanego Bosca, przyjaciółką Santiago i w ogóle super babką). Na szczęście do akcji wkroczyli strażacy i sanitariusze, czyli między innymi Carlos, Holly i Grace. Cruz zdecydowała się razem z Bosco przymknąć Marcela. Niestety nie było na to raczej szans, więc Cruz wysadziła cały budynek (razem z sobą; Cruz była chora na białaczkę i wolała umrzeć jak bohater ratując życie innych), w której znajdowała się mafia za pomocą dwóch granatów ukrytych w kurtce ;( Myślałam, że się popłaczę. Zwłaszcza na końcu kiedy Sully mówił co się z nimi wszystkimi dzieje: Carlos wziął ślub z Holly i urodziło im się troje dzieci, Grace wyszła za Brendana i zaszła w ciążę, Yokas zakochała się w swoim nowym szefie, Bosco (mimo problemów ze wzrokiem) nadal pracował w policji w terenie, Sully znalazł swoje miejsce na ziemi w domku nad jeziorem, a Maritza Cruz została pochowana obok swojej siostry (zmarłej dwa lata wcześniej na rękach samej Cruz) Leti i odznaczona za odwagę. Co dzień Santiago przynosił na jej grób czerwoną różę….
Oto fotka pamiątkowa wszystkich bohaterów „Brygady ratunkowej”:
memory.jpg
Oficer M. Boscorelli „Bosco”:
Real.png
Sierżant Maritza Cruz:
cruz_immortal.jpg
Sierżant Maritza Cruz…
Nie bała się śmierci. Jej dusza wciąż podróżuje wśród żywych. Jej nie można zabić. Ona jest nieśmiertelna.
[*]
Ostatni pocałunek Cruz i Bosca:
6-22307.jpg
Pomnik Maritzy:
6-22530.jpg
6-22532.jpg
Maritza Cruz.
10 stycznia 1976 do 6 maja 2005 roku.
Miała 29 lat…
Na zawsze pozostanie w naszych sercach.
[*]
Aż mi się łezka w oku zakręciła ;)
Więc, powracam na Ziemię, czyli do sprawozdania z minionego tygodnia.
W środę dostałam swój spr. z histy. Mimo, że był okropnie trudny to dostałam 4-, więc nie jest źle. Był apel z okazji Święta Niepodległości. Poza tym dostałam całkiem ładne ocenki ze sztuki (trzy 5+ i jedną 5). Wieczorkiem było spotkanie do bierzmowania. Nawet nie było tak źle. Zaczynam się przyzwyczajać do dyktatora :D
Z kolei dziś na polskim mieliśmy spotkanie w bibliotece na temat Adama Grzymały-Siedleckiego, z matmy dostałam 4- (praca domowa :D), byłam u Ani i gadałam z Kachą o moich problemach (i jej też :)).
W najbliższym czasie będę mieć masę spr. więc nie wiem czy uda mi się do Was zajrzeć i czy będę mogła pisać, ale się postaram.

Pozdrowienia i całuski :*

Dobranoc.

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hej, hej :)

Coś dawno nic nie skrobnęłam na blogu, więc teraz kiedy mam czas to piszę.

W niedzielę byłam z Kachą po addidasy i stałyśmy dłuuugą godzinę w kolejce :D Ludzie! Myślałam, że tam nie wyrobię, ale grunt, że miałyśmy te buty odłożone i że je dostałyśmy, bo gdybyśmy ich nie kupiły to bym się wściekła… Ufff… Dobrze, że już mam to za sobą.
Z kolei na Święto Zmarłych, jak zapewne wszyscy, pojechałam na groby. A potem to do babci na obiadek i kolację i pograłam se w tysiąca (ale dobieranego, bo w musika nie umiem) z kuzynką :)
No, a w środę to już niestety do szkółki trzeba było wracać. Buuu… Polonistka oddawała testy humanistyczne i po raz kolejny wypadadłam najlepiej z klasy, ale na równi z Kachą (45 punktów) :) Luz! Na matmie miałam niezłego stracha, że będzie kartkówka, ale babka tylko pytała. Na szczęście! Wróciła moja dawna nauczycielka historii (z macierzyńskiego) – pani Agnieszka, pseudonim Don Kichote (nie pytajcie dlaczego :)). Szkoda, bo za bardzo za nią nie przepadam i nie mam u niej za dobrych ocen, robi za trudne spr. (zawsze miałam u niej 4, ale w tym roku zamierzam mieć 5, tak jak w zeszłym, więc będzie musiała mi ją wystawić, czy tego chce, czy nie, już ja tego dopilnuję :)). Na WF-ie znowu była siata, a po południu, ja i Kacha, jako grzeczne i poboże dzieci, poszłyśmy do kościoła, bo były Zaduszki.
W czwartek w naszej szkole było Halloween. Wiecie – maski, konkursy, itp. Taki jeden gościu miał zarąbistą maskę z „Krzyku” co jak się nacisnęło gdzieś tam to wypływała z niej krew :P Bomba! Na WS pisaliśmy ogłoszenia matrymonialne! Ale była zwała :D Ja musiałam napisać ogłoszenie Marty, a ona moje, heh :] Na niemieckim był konkurs na Halloween. Nic nie przygotowaliśmy mimo, że powinniśmy, ale dzielne dziewczyny z III D (czyli ja, Kacha i Magda) zaimprowizowały i wzięły udział w konkursie :) Niestety już na starcie byłyśmy na przegranej pozycji, bo w ogóle nie przygotowałyśmy tekstu, który powinnyśmy przygotować no i klapa, a potem to były konkursy z anglika i owijanie Kasi P. papierem toaletowym, aby zrobić z niej mumię (niestety nie starczyło nam papieru na głowę :P). W sumie to zajełyśmy wysokie (ostatnie :)) IV miejsce, ale w zasadzie, jak na czystą improwizację, nie było tak źle. Potem był jeszcze angielski, na którym ze spr. dostałam dwie 5, ale potem pisałam kart., która poszła mi koszmarnie, bo będę mieć 3 (to moja pierwsza w tym roku ocena z angielskiego poniżej 5 :D). No i zwolnili nas wcześniej do domu, bo nie było WF-u. A po południu zakuwałam do mega trudnego spr. z bioli (ukł. oddechowy i ukł. pokarmowy), który miał aż 30 pytań, prawie wszystkie rozbudowane i jeszcze z rysunkami i taki oto test mieliśmy pisać przez 45 minut. Na szczęście pani pozwoliła nam zostać na przerwie. A w między czasie poszłam na spowiedź (w tym roku będę bierzmowana) i na mszę.
W piątek nie wydarzyło się nic ciekawego, był luzik (poza tym strasznym spr. z bioli, o którym pisałam wyżej i kolejnym spotkaniu w bibliotece), bo to w końcu ostatni dzień szkoły :)
Sobotę odrabialiśmy i poszliśmy (prawie) całą klasą na film Romana Polańskiego „Oliver Twist”. Kilka słów o filmie: Ekranizacja popularnej powieści Charlesa Dickensa, historii chłopca, który ucieka z sierocińca. Spotkany na ulicy kieszonkowiec namawia go, aby przystał do gangu małoletnich złodziei, którzy uczą się „fachu” pod okiem swego mistrza (Ben Kingsley). Roman Polański zaprosił do współpracy „oscarową” ekipę „Pianisty”. Scenografia – Allan Starski, kostiumy – Anna Shepard, zdjęcia Paweł Edelman, scenariusz – Ronald Harwood. Wszystko wydaje się być super i w ogóle, ale mnie (jak i zresztą całej sali kinowej) film nie zachwycił. Był tak nudny, że nawet nasza wych. na nim przysnęła, a ja nie wiedziałam jak mam usiąść, bo ten fotel był tak niewygodny i od 2,5 godzinnego siedzienia na nim bolał mnie tyłek! Makabra! Dopiero na koniec film się troszkę rozkręcił, ale i tak był nudny. Rozumiem, że film niesie z sobą jakieś głębsze przesłanie, ale z obolałym tyłkiem, zamulona i w ogóle nie kontaktująca nie potrafiłam i nie chciałam tego przesłania dostrzec, więc dla mnie film był totalną klapą!!! Jedynym plusem tego wyjścia było to, że można się było gdzieś wybrać z klasą i mieliśmy niezłą zwałę :) A hasło dnia to: „Jesteśmy ze szkoły integracyjnej. Boże, daj nam rozum.” Wojtek i Paweł stwierdzili, że nasza klasa powinna chodzić z takim hasłem wypisanym na czole no i może mają nawet trochę racji, bo trzeba przyznać, że nasza klasa jest nieźle rąbnięta :P I dobrze :D

Pozdrawiam:
- Martę/Ninę33 (dzięki za komentarze, ale nie musisz mi przypominać kiedy leci „Brygada ratunkowa”, bo na pewno nie zapomnę popatrzeć na mojego słodkiego Bosca :));
- Anię Sz. (w ten weekend nie jadę do schronu, ale będę za tydzień w niedzielę);
- moją szurniętą siostrę Igę;
- Martę W. i jej kuzynkę Patrycję;
- całą klasę III D (wątpię, że ktoś z nich to przeczyta, ale to szczegół i tak Was pozdrawiam!);
- Rudą (miałaś się odezwać i co?!);
- Zafiro (wielkie dzięki za wszystkie komentarzyki :*);
- Roswell.Mylog („Lost” już w TVP, a ja głupia zapomniałam obejrzeć Pilota!);
- Twinkle;
- Adzulę (Ty mnie pozdrowiłaś u siebie to ja pozdrawiam Cię u mnie :));
- Roswelloholiczkę;
- Liz Parker;
- Wavi;
- Ankę;
- Visennę;
- Aśkę/Kjopka;
- Pat;
- Pati/Marzenia Pati;
- Secret Mind;
- Liz16, Lenkę, Irihs, Ewczyc, Sassy (nadal czekam na Wasze powroty na blogi… wierzę, że mnie nie zawiedziecie…);
- i Ciebie drogi Internauto (dzięki, że odwiedziłeś mój blog :)).

PS. Sorry, że nie ma zdjęć, ale nie chce mi się szukać, a poza tym muszę jeszcze napisać recenzję książki młodzieżowej (oczywiście wybrałam „Roswell” Melindy Metz :)) na polski i dopracować mój referat o Marsie na fizykę.
PS2. Słodka piosenka o miłości dla nieszczęśliwie zakochanych lub samotnych (takich jak ja):

Oceans apart day after day
(Oceany rozdzielają się dzień po dniu)
And I slowly go insane
(I powoli tracę zmysły)
I hear your voice on the line
(Słyszę Twój głos na granicy)
But it doesn’t stop the pain
(Ale nie mogę zatrzymać bólu)
If I see you next to never
(Jeśli zobaczę Cię jeszcze raz)
How can we say forever
(Jak mogliśmy mówić, że będziemy ze sobą na zawsze)
Wherever you go
(Gdziekolwiek pójdziesz)
Whatever you do
(Cokolwiek zrobisz)
I will be right here waiting for you
(Będę na Ciebie tutaj czekać)
Whatever it takes
(Cokolwiek weźmiesz)
Or how my heart breaks
(Lub nawet jeśli złamiesz moje serce)
I will be right here waiting for you
(Będę na Ciebie tutaj czekać)
I took for granted, all the times
(Uważałem za oczywiste, stale)
That I though would last somehow
(Myślałem, że przetrwam, tak czy inaczej)
I hear the laughter, I taste the tears
(Słyszę śmiech, smakuję łez)
But I can’t get near you now
(Ale nie mogę być teraz bliżej Ciebie)
Oh, can’t you see it baby
(Oh, nie mogę Cię teraz zobaczyć kochanie)
You’ve got me goin’ crazy
(Myślisz, że zwariowałem)
Wherever you go
(Gdziekolwiek pójdziesz)
Whatever you do
(Cokolwiek zrobisz)
I will be right here waiting for you
(Będę na Ciebie tutaj czekać)
Whatever it takes
(Cokolwiek weźmiesz)
Or how my heart breaks
(Lub nawet jeśli złamiesz moje serce)
I will be right here waiting for you
(Będę na Ciebie tutaj czekać)
I wonder how we can survive
(Jestem zdumiony tym, jak mogliśmy przetrwać)
This romance
(Ten romans)
But in the end if I’m with you
(Ale w końcu jeśli jestem z Tobą)
Oh, can’t you see it baby
(Oh, nie mogę Cię teraz zobaczyć kochanie)
You’ve got me goin’ crazy
(Myślisz, że zwariowałem)
Wherever you go
(Gdziekolwiek pójdziesz)
Whatever you do
(Cokolwiek zrobisz)
I will be right here waiting for you
(Będę na Ciebie tutaj czekać)
Whatever it takes
(Cokolwiek weźmiesz)
Or how my heart breaks
(Lub nawet jeśli złamiesz moje serce)
I will be right here waiting for you
(Będę na Ciebie tutaj czekać)

By
Richard Marx
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

tlo21.jpg

Święto Zmarłych

Dziś jest święto – 1 Listopada,
ożywają ponure zazwyczaj cmentarze.
Pełno ludzi wokół grobów,
każdy stoi zadumany.
Składają wieńce, kwiaty,
uprzątają zeschłe liście,
zapalają znicze, modlą się za zmarłych,
wspominają ich za życia.
Nad cmentarzem unosi się zapach kwiatów,
dym z zapalonych lampek.
Nocą zaś niebo rozświetla łuna
barwnych świateł, migających na wietrze.
Pamiętajmy o swych zmarłych,
bez nich nie byłoby nas na świecie.
Zapalmy światełko nadziei
na zapomnianym grobie, tym
którzy już nikogo nie mają wśród żywych,
o których nikt już nie pamięta.
Pielęgnujmy pamięć o naszych przodkach,
uczmy tego nasze dzieci,
jeżeli tego nie zrobimy,
to o nas nikt już nie będzie pamiętał.

By
Margarit

[*]

Zmarłych święto

Lubię odwiedzać ten grób,
Lubię ciszę,
Marmurowy chłód,
Lubię liści deszcz,
Na kamieniu miękką kołdrę,
Lubię i wiem,
Robiłem co mogłem,
„Młoda i piękna, lat miała niewiele,
Bóg ją zabrał, choć broniłem krwią swoją,
W ciszy i mroku, już na zawsze pozostaniesz moją”
Zrozpaczony…
Daty odczytać się nie da.

By
AdamG

[*]

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:


  • RSS