roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

***

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
Albert Einstein

Właśnie dlatego chciałabym w przyszłości zostać kimś, kto pomaga innym. Moim marzeniem jest bycie sanitariuszem lub lekarzem, ale wiem, że na studia medyczne bardzo trudno się dostać… Moim drugim marzeniem jest zostanie strażakiem, chociaż niezbyt się do tego nadaję :D Planuje jednak robić coś w tym kierunku… Może jak skończę 18-nastkę to zapiszę się do Ochotniczej Straży Pożarnej??? Wiem jedno – na pewno, kiedy będę dorosła, będę starała się pomagać innym, na pewno będę oddawać krew dla potrzebujących :) To taki drobny gest, a tak wiele znaczy – w końcu dzięki krwi dawców przeżył wspaniały polski aktor Radek Pazura i wielu innych ludzi… Poza tym zamierzam się zapisać do PCK, ale to dopiero jak będę miała więcej czasu, może za rok…

***

Jedna chwila radości wystarczy na długie lata cierpienia.
Leopold Staff

Pewnie te słowa to prawda, ale trudno mi jest sobie wyobrazić, że cierpienie może złagodzić jedna chwila radości… Cóż, to prawda, że radosne chwile pomagają przetrwać ciężkie momenty w życiu, ale nadal jest to bardzo trudne…

***

Jeżeli masz kogoś, kto Cię kocha, daje Ci to setkę powodów, by żyć.
Jonathan Caroll

Tak, to prawda, ale problemem jest znaleźć osobę, która będzie mnie kochać taką jaką jestem… No może poza rodzicami i rodzeństwem, ale taka miłość jest oczywista… Z kolei wątpię w to, żeby kochał mnie ktoś poza moją rodzinką… Dlatego ja jakoś nie mam tej setki powodów, by żyć… Może co najwyżej 50 :)

***

Żegnając przyjaciela nie płacz, ponieważ jego nieobecność ukaże Ci to, co najbardziej w nim kochasz.
Gibran

No tak, prawda. Ale przecież, kiedy przyjaciel odejdzie to zdam sobie sprawę z tego co utraciłam… To takie smutne. Ale taka jest brutalna prawda. Kiedy odejdę z tej klasy, z tej szkoły, kiedy stracę tych wszystkich ludzi, którzy poniekąd są moimi przyjaciółmi, trudno będzie mi nie płakać, bo przecież zdam sobie sprawę z tego co w nich najbardziej lubiłam, kochałam i stracę to! To bezsensu… TO DOŁUJĄCE…

***

Miłość to jedyna siła, która zmienia wroga w przyjaciela.
Martin Luther King

Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o tak wspaniałym człowieku jakim był Martin Luther King… Jego słowa są prawdziwe, wciąż aktualne, do niektórych przemawiają, do innych nie. Dziwi mnie tylko to, że na świecie jest tyle nienawiści, z którą tyle wspaniałych ludzi starało się, i stara nadal,walczyć. Tylko, że ta walka jest bezowocna, ponieważ na świecie zawsze będzie nienawiść, bo przecież nie ma miłości bez nienawiści i na odwrót. Jak to ktoś kiedyś pięknie ujął: „Nie ma zła bez dobra”. Niestety…

***

Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi.
Stefan Wyszyński

Słyszysz??? Jesteś odpowiedzialny za uczucia jakimi Cię obdarzam!!! W takim razie spraw, bym w końcu przestała czuć do Ciebie to co czuję!!! Mój Boże, mam już tego powoli dość!!! Czuję się taka bezradna wobec Ciebie, czuję się taka bezradna wobec siebie… Dlaczego po prostu nie mogę wybić sobie Ciebie z mojej głowy???

***

Łzy nie są oznaką naszej słabości, ale dowodem na to, że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią.

To dobrze, bo ja myślałam, że coś jest ze mną nie tak skoro przez ostatni miesiąc mogłabym bez przerwy płakać… Z bezsilności, z bólu, z wściekłości, ze smutku, bez powodu… Ja już nie mam łez… Czy to znaczy, że mam serce???

***

I can’t get out of bed today
(Nie mogę dzisiaj wstać z łóżka)
Or get you off my mind
(Ani wyrzucić Cię z moich myśli)
I just can’t seem to find away
(Po prostu chyba nie mogę znaleźć sposobu)
To leave the love behind
(By zostawić tę miłość za sobą)
Why d’you make my cry?
(Dlaczego doprowadzałeś mnie do płaczu?)
I feel like such a fool
(Czuję się jak idiotka)
There’s nothin’ i can do
(Nic nie mogę zrobić)
I’m such a fool for you
(Jestem taką idiotką dla Ciebie)
I can’t take it
(Nie zniosę tego)
What am I waiting for?
(Na co ja czekam?)
My heart’s still breaking
(Serce stale mi pęka)
And i can’t fake it
(I nie mogę udawać)
The way i could before
(Tak jak kiedyś)
I hate you but i love you
(Nienawidzę Cię ale i kocham)
I can’t stop thinking of you
(Nie mogę przestać o Tobie myśleć)
It’s true, I’m stuck on you
(To prawda, zabujałam się w Tobie)
I keep singing „Yesterday”
(Ciągle śpiewam „Yesterday”)
I can’t take it
(Nie zniosę tego)
What am I waiting for?
(Na co ja czekam?)
My heart’s still breaking
(Serce stale mi pęka)
And i can’t fake it
(I nie mogę udawać)
The way i could before
(Tak jak kiedyś)
I hate you but i love you
(Nienawidzę Cię ale i kocham)
I can’t stop thinking of you
(Nie mogę przestać o Tobie myśleć)
It’s true, I’m stuck on you
(To prawda, zabujałam się w Tobie)

By
Stacie Orrico (piosenka „Stuck”)

***

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

No to witam ponownie :)

Jak słusznie zauważyła Zafiro (buziak :*) w komentarzach mam teraz więcej czasu, więc będę pisać częściej i (mam nadzieję) krócej. Pamiętajcie jednak, że wiele objętości dodaje notce tekst piosenki jaki z reguły zamieszczam na koniec :P

Tak więc, dziś opiszę Wam Wigilię, którą spędziłam u mojej babci w Opławcu, ale po kolei… Wigilię każdy chce spędzić radośnie, pogodnie, nie samotnie, więc pojechałam odwiedzić schornisko. Co prawda byłam tam dopiero o 10:30, ale to dlatego, że musiałam się wyspać, bo miałam złe samopoczucie, bolała głowa i w ogóle źle się czułam… W schronie nie było za wiele roboty, ale na pewno więcej niż w piątek, kiedy to przyjechałam do schornu o 10, a wyjechałam o 11:45… No comments… Najpierw pomagałam mojej sis robić kwarantannik (psy), potem zjadłyśmy śniadanko (u weta :P), przyszła Mirella, wydałyśmy jednego szczeniaczka (swoją drogą schornisko miało w Wigilię sporo odwiędzających, pewnie dlatego, że każdy chciał podarować na gwiazdkę psa lub kotka, mam tylko nadzieję, że prezenty będą trafione i że po świętach nie wrócą z powrotem do schroniska…) no i potem znowu poszłyśmy do kwarantannika robić koty. Potem to już była 14 i się zbierałyśmy. No, ale teraz opiszę Wam Wigilię spędzoną w gronie rodzinnym, a nie wśród psiaków i kotków :) Otóż najpierw musieliśmy pojechać do mojej jednej babci (mamy mojego taty) na taką króciutką Wigilyjkę, aby podzielić się z nią opłatkiem. Więc wyjeżdżamy z parkingu… Mój tata cofa i nagle słyszę huk zbitego szkła… Okazało się, że mój tatulek robnął w drzwi samochodu jakiegoś debila i rozwalił se lusterko! Moja mama panika, już chciała aferę robić, tym bardziej, że facet wezwał policję (popapraniec!!!)! Mój braciszek w ryk z pytaniem: „Tatę, wezmą do więzienia?”. W rezultacie poszłyśmy do domu, a kiedy w końcu policjanci spisali numery to mogliśmy jechać dalej, ale i tak byliśmy spóźnieni o godzinę… Ja nic nie mówię… Rzeczywiście zawinił mój tata (bo cofał), ale gościu chyba widział, że coś jedzie i nie musiał otwierać drzwi!!! Ja bym się kłóciła, ale mój tata milczał jak grób… Ech… No cóż, jego prawo :P Teraz mój tata musi zapłacić mandat i pewnie odszkodowanie… Super się zaczęły te święta :P No, ale w końcu dojechałyśmy do babci, gdzie zabawiliśmy jakąś godzinkę. Potem pojechaliśmy do mojej drugiej babci do Opławca, gdzie razem z rodzinką (babcią, ciocią, wujkiem i kuzynkami) zasiedliśmy do kolacji. Potem było rozpakowywanie prezentów. Dostałam: papcie-pieski, dwa komplety Clairasil (tonik, żel, krem), różowe stringi, świecący długopis ze Śnieżką (:D), 3x rajstopy (standart od babci), czapkę i kaskę. Podobno moja mama ma mi dokupić książkę, ale nie wiem czy to zrobi, bo w tym roku tak oszczędzali na tych prezentach… No comments… W sumie to jestem dość zadwolona, ale to były dość skormne święta. Niestety, ale takie czasy… Szkoda… i trochę smutno no, ale mówi się trudno! Poza tym o północy byłam na pasterce (spory kawałek pieszo! przynajmniej zrzuciłam to co zjadłam w święta :)) no i trochę se pograłam w Simsy 2 z moją kuzynką i poszłam spać (będzie tak około 3, bo z pasterki wróciliśmy gdzieś o 2). No a dziś to tradycyjnie… Rodzinny obiadek, potem kawka (której i tak nie piję; ohyda!) no i dość długi spacerek se urządziłam z moją sis, na którym dosyć się nagadałyśmy :P O jak ja kocham spacery! Można na nich tyle przemyśleć i w ogóle, wyciszyć się… :) Cóż… Podsumowując święta nie były takie złe, poza paroma rodzinnymi zgrzytami i tą aferą z samochodem… no, ale nie były też zbyt ciekawe… Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej!

A co powiecie o moim wierszu, który kiedyś napisałam?

***

Twój uśmiech.
Jedyny na świecie.
Tak strasznie mi drogi.
Kochany…
Teraz znienawidzony.
Śmiejesz się…
A ja płaczę.
Czy to takie śmieszne, że Cię kocham?

By
Me

***

A teraz tekst piosenki:

I’m in serious s–t,
(Jestem w prawdziwym gównie)
I feel totally lost
(Jestem totalnie zagubiona)
If I’m asking for help it’s only because
(Jeżeli proszę o pomoc, to tylko dlatego,)
Being with you has opened my eyes
(że bycie z tobą otworzyło mi oczy)
Could I ever believe such a perfect surprise?
(Czy mogłam wierzyć w większą niespodziankę?)
I keep asking myself, wondering how
(Wypytuję siebie, myśląc dlaczego)
I keep closing my eyes
(Ciągle zamykam oczy)
but I can’t block you out
(Lecz nie mogę cię wymazać)
Wanna fly to a place where
(Chcąc odlecieć do miejsca, gdzie będziemy)
it’s just you and me
(Tylko ty ja)
Nobody else so we can be free
(Nikt inny, więc będziemy wolni)
And I’m all mixed up,
(Jestem mieszanką,)
feeling cornered and rushed
(przymurowana i uciekinierką)
They say it’s my fault but I want so much
(Mówią, że to moja wina, ale ja tak bardzo pragnę)
Wanna fly away where the sun and the rain
(Odlecieć w dal gdzie słońce i deszcz)
Come in over my face,
(Wejdź w mą twarz,)
wash away all the shame
(Wymaż cały wstyd)
When they stop and stare – don’t worry me
(Gdy oni stoją i się patrzą – nie martw się o mnie)
I can try to pretend, I can try to forget
(Mogę spróbować grać, mogę spróbować zapomnieć)
But it’s driving me mad, going out of my head
(Lecz to mnie męczy, przeszywa mój umysł)
Mother looking at me
(Mamo, spójrz na mnie)
Tell me what do you see?
(Powiedz mi, co widzisz?)
Yes, I’ve lost my mind
(Tak, straciłam rozum)
Daddy looking at me
(Tato, spójrz na mnie)
Tell me what do you see?
(Powiedz mi, co widzisz?)
Yes, I’ve lost my mind
(Tak, straciłam rozum)

By
Tatu (utwór „All the things she said”)
jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hej, hej :)

Już prawie koniec tego męczącego tygodnia, więc piszę nową noteczkę. Nie każdy musi ją czytać, bo znając życie to się bardzo rozpiszę, ale byłoby mi miło, gdyby pod notką znalazło się kilka komentów :] To tyle jeśli chodzi o wstęp. A teraz:

Set.. Ready… Go…

Właściwie to poniedziałek był spoko ;) Dostałam 5 z angola, chociaż baba się pluła, że nie piszę krótkich odpowiedzi. Ale co tam. Piszę jak mi się podoba, ważne, że jest dobrze! Na WF-ie była siata z chłopakami. Luzik :D Coraz bardziej lubię ten sporcik. Na basenie nie ćwiczyłam, chociaż teraz żałuję, ale pójdę se w święta, bo mam karnecik do 6 stycznia, he, he :) No a za to na basenie siedziałam na trybunach i gadałam z dziewczynami (czyt. Magdą i Vandzią) i przy okazji się trochę pouczyłam gegry, czego efektem jest 3 z kartkówki. YEAH… Na hiście miałam zwałę z Uszatego, bo jak zwykle nie dawał mi spokoju! A na polaku jak zwykle nudy, nawet Ludi zamulał… No comments… Za to testy z gegry były spoko. Rysowaliśmy rysunki (np. kotka, pieska, wielbłąda) określając kierunki świata, a nagrodą za poprawne (i jak najszybsze) narysowanie zwierzaka dostawało się żelkę :D Super zabawa!!! No, ale niestety Uszaty zaczął zamulać, biedactwo, chyba miał nieciekawy humor i było mu smutno (co wyraźnie było widać)… Stwierdził, że „jak zwykle jest sam”. Biedak. Przecież ma kolegów (?). No może oni lecą tylko na jego kasę, ale wydaje mi się, że go lubią, więc Kuba nie ma co narzekać. No, ale cóż… Może on po prostu jest taki wrażliwy? Nie uważam, że to wada, ale nie powinien się aż tak nimi przejmować… No, ale z drugiej strony to ja też się strasznie nimi przejmuję (parę razy już przez nich płakałam w tym roku), więc chyba nie powinnam mówić innym (a zwłaszcza Kubie) co powinni robić i czym się przejmować lub czym się nie przejmować. Po prostu nie mogę pouczać innych, czy im doradzać, sama nie wiedząc co robić… Ech… Te moje mądrości ;) Ale i tak ja, ryzykując życiem, wysłałam mu pocieszającego sms-a, żeby go chociaż trochę rozweselić :D No i chyba mi się udało, bo potem odzyskał w miarę dobry humorek :)
Z kolei we wtorek na polskim chłopacy robili sobie ze mnie taką zwałę, że czułam się jak ostatnia idiotka! Z początku było zabawnie, ale w końcu się na nich wkurzyłam, bo to chyba trochę głupie i chamskie, że cała klasa robi ze mnie debilkę??? Ej, no sorry… Takich mam kolegów i koleżanki, którzy jak coś chcą to są mili, ale jak przyjdzie co do czego to nawet najlepsze koleżanki (czyt. Kacha, Marta…) się ode mnie odwracają. No comments… Takie jest życie, niesprawiedliwe, chamskie i brutalne. Taki jest też mój świat, świat mojej klasy… Ech… STRASZNE I PRZYGNĘBIAJĄCE!!! No, ale najbardziej chamskie było to, że nasza anglistka na ostatniej lekcji zrobiła nam niezapowiedziany sprawdzian (dosłownie sprawdzian, cztery rozbudowane zadania w ogóle nie związane z poprzednimi lekcjami…) i życząc wesołych świąt po prostu wyszła! Chamstwo totalne, do entej potęgi!!! Dziękujemy za prezent!!! No, ale za to na matmie luz, bo był apel :D Takie tam gadanie o zmianie godzin i w ogóle… Z fizy zdobyłam 3 punkty, he, he :) Jeszcze tylko 4 (albo 5) i będę mieć piątkę ;) No i oczywiście nasza narada klasowa znowu została poświęcona na rzecz kolejnej chemii… Może i trochę marudzę z tego powodu, ale to chyba zrozumiałe skoro mamy prawo do jednej narady w tygodniu, a tymczasem mamy jedną ledwie przez miesiąc! A na tej naradzie i tak naszej wychowawczyni nic nie chce się robić… Więc uważam, że to nie fair, ale oczywiście nikt nic nie powie, a potem wielkie oburzenie… No, ale jak ja się odzywam to zaraz „nie marudź”, „nie narzekaj”… Ja nie marudzę!!! Ja nie narzekam!!! Ja stwierdzam fakt i nic tego nie zmieni!!! KONIEC TEMATU, bo to mnie dobija. A no i dodam jeszcze, że nasza kochana wychowawczyni (nic do niej nie mam, bardzo ją lubię, ale uważam, że czasem przesadza z tą swoją chemią) zadała nam zadanie na… święta. No comments… No, ale ja już zadanko zrobiłam, żeby mieć spokojne święta :)
W środę była matma, chociaż tak jakby jej nie było, bo przez całą lekcję se gadaliśmy, he, he :D Zwała :) Poza tym chcieliśmy przełożyć kartkówkę z bioli, ale się babka nie zgodziła. Ja za to poszłam do wychowawczyni się zwolnić, bo się źle czułam (bez kitu, rzeczywiście trochę mi głowa nawalała, ale bez przesady, jednak skoro mnie mama nie chciała zwolnić to się sama zwolniłam, a właściwie zwolnił mnie mój tata, bo babka do niego dzwoniła, na szczęście mój tata jest bardziej wyrozumiały od mamy i choć wyczuł podstęp to mnie zwolnił :D) i tak oto wstałam i wyszłam z lekcji historii i tym samym, przy okazji, uniknęłam pytania :D He, he :) No i byłam w chacie o 9:45 :] Wspominałam, że zaczęłam czytać książkę „Poczwarka” o zespole Downa??? Bardzo fajna, szczera, prawdziwa do bólu… Chociaż miejscami może nudzić to i tak warto ją przeczytać. Poza tym w środę miałam małe załamanko nerwowe pod hasłem „nikt mnie nie kocha, nie lubi, nie potrzebuje” (i jest w tym sporo prawdy), które trwa poniękąd do teraz, ale już mi lepiej :)
Co do dzisiejszego dnia to… Cóż… To była nasza ostatnia klasowa Wigilia i tak mi się strasznie smutno zrobiło… Aż się popłakałam! :) Podzieliłam się opłatkiem ze wszystkimi, nawet z Maciejem. Od razu zrobiło mi się lżej na duszy wiedząc, że tak jakoś, nie wiem… Po prostu było mi lżej. Więc może popłakałam się z radości, że tak mi lekko na sercu i w duszy? Nie wiem. Może. Ale potem znowu zrobiło mi się smutno, że to już ostatni raz, staliśmy tam, w tej sali, wszyscy razem, w grudniu, na święta… SMUTNO ;( Chciałabym, aby wszyscy w mojej klasie wiedzieli, że jakkolwiek było między mną a nimi to mimo wszystko ja ich zawsze lubiłam (nawet wtedy, kiedy wbijali mi nóż prosto w plecy co zdarzało się dość często…), wszystkich bez wyjątku, i chciałabym, żeby wiedzieli, że ja ich nigdy nie zapomnę, choćby nie wiem co. Zawsze będą w moim sercu!!! Naprawdę!!! W końcu spędziłam z nimi niezapomniane 9 lat mojego życia, nie potrafię ich tak po prostu przekreślić, zapomnieć o nich ot tak sobie… Mam nadzieję, że oni o mnie też nigdy nie zapomną!!!
Jeśli ktokolwiek z Was, kochani, wejdzie na tego bloga to jeszcze raz:
ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, RADOSMYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZALONEGO I HUCZNEGO (A PRZY TYM BEZPIECZNEGO, ŻEBYM WAS WSZYSTKICH ZOBACZYŁA PO ŚWIĘTACH :)) SYLWESTRA!!!

Aha i jeszcze jedno, do wszystkich moich koleżanek, które życzyły mi bym w końcu znalazła sobie chłopaka… Cóż, dzięki za dobre chęci i życzonka, ale naprawdę nie musiałyście mi tego życzyć, bo po prostu zrobiło mi się smutno… No, cóż… Nie miałam i nie mam chłopaka, bo nie chcę. Nie chcę mieć faceta teraz. Nie w tej chwili. Nie chcę mieć chłopaka ot tak sobie, żeby mieć. Chcę chłopaka, który naprawdę mnie pokocha taką jaką jestem. Z moimi wszystkimi wadami i z moim ciągłym marudzeniem. Wiem, że może nigdy takiego nie znajdę, ale trudno. Innego nie chcę. Poza tym nie moja wina, że chłopak, którego zdaje się kocham, kompletnie nie zwraca na mnie uwagi i mnie ignoruje ;( Cóż, takie jest moje życie i mój los. Widocznie narazie nie jest mi pisane posiadanie chłopaka, nic na siłę. Póki co nie chcę mieć chłopaka, chyba, że tego jednego, o którym teraz myślę… ale wątpię, żeby zwrócił na mnie uwagę… Tak więc, nie życzcie mi tego bym miała chłopaka, bo o to nie jest trudno. Trudno jest znaleźć chłopaka, który naprawdę będzie chciał ze mną być, bo mnie lubi i w ogóle, może takiego kiedyś znajdę… Mam nadzieję. Tego powinnyście mi życzyć, a nie tego, żebym miała takiego byle jakiego chłopaka, żeby go mieć… bo tak jakoś nie chciałabym skończyć z takim facetem jak Magda, który partrzy tylko na ładne dupcie i nic innego go nie obchodzi. Za takiego podziękuję. Nie warto… Także póki co, proszę, nie życzcie mi tego, bym miała chłopaka z powodów takich jakie wymieniłam wyżej… Mam nadzieję, że zrozumiecie… Buziaczki dla Was, wiem, że miałyście dobre intencje życząc mi tego :*

A teraz coś dla: całej mojej rodzinki, wszystkich moich znajomych (zwłaszcza tych z klasy, ale także moich innych znajomych z reala oraz z Netu), wszystkich wspaniałych Fanów równie wspaniałych seriali, jakimi są: „Roswell”, „Córki McLeoda” i oczywiście „Brygada ratunkowa” oraz wszystkich Internautów, którzy tutaj zawędrowali i pokonali tę dłuuuuugą notkę :* Dziękuję Wam wszystkim za miniony rok życząc, udanych, spokojnych, radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz tego, aby nadchodzący Nowy 2006 Rok był jeszcze lepszy niż ten, który właśnie mija!!!

tigger_xmas.jpg

***

Tradycyjnie, jak co roku,
sypią się życzenia wokół.
Większość życzy świąt obfitych
i prezentów znakomitych,
a ja życzę, moi mili,
byście święta te spędzili
tak, jak każdy sobie marzy.
Może cicho bez hałasu,
idąc na spacer gdzieś do lasu.
Może w gronie swoich bliskich,
jedząc karpia z jednej miski.
Może gdzieś tam w ciepłym kraju,
czując się jak Adam w raju.
Może lepiąc gdzieś bałwana,
jeśli śniegu napada.

Dużo śniegu, smacznej rybki,
lekkiej i niegroźnej chrypki,
uśmiechu od ucha do ucha
i pogody ducha w nadchodzące święta!

Fajerwerki, śnieg, muzyka, już szampana każdy łyka, stary rok się w Nowy zmienia, przeto szczęścia śle życzenia.

***

Yesterday is a wrinkle on your forehead
(Wczoraj jest zmarszczką na Twoim czole)
Yesterday is a promise that you’ve broken
(Wczoraj jest obietnicą, którą złamałeś)
Don’t close your eyes, don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu, nie zamykaj swoich oczu,)
This is your life and today is all you’ve got now
(To jest Twoje życie i dzisiaj jest teraz wszystkim co masz)

Yeah, and today is all you’ll ever have
(Tak, dzisiaj jest wszystkim co zawsze miałeś)
Don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu)
Don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu)

This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być,)
This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być)
This is your life, is it everything you dreamed that it would be
(To jest Twoje życie, jest wszystkim o czym marzyłeś to mogłoby być)
When the world was younger and you had everything to lose
(Kiedy świat był młodszy, a ty miałeś wszystko do stracenia)

Yesterday is a kid in the corner
(Wczoraj jest dzieckiem w kącie)
Yesterday is dead and over
(Wczoraj jest śmiercią i końcem)

This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być,)
This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być)
This is your life, is it everything you dreamed that it would be
(To jest Twoje życie, jest wszystkim o czym marzyłeś to mogłoby być)
When the world was younger and you had everything to lose
(Kiedy świat był młodszy, a ty miałeś wszystko do stracenia)

Don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu)
Don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu)
Don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu)
Don’t close your eyes
(Nie zamykaj swoich oczu)

This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być,)
This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być)

This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być,)
This is your life, are you who you want to be
(To jest Twoje życie i kim chcesz być)
This is your life, is it everything you dreamed that it would be
(To jest Twoje życie, jest wszystkim o czym marzyłeś to mogłoby być)
When the world was younger and you had everything to lose
(Kiedy świat był młodszy, a ty miałeś wszystko do stracenia)

And you had everything to lose…
(A ty miałeś wszystko do stracenia….)

By
Switchfoot

***

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Hejka :)

Znowu zaniedbuję bloga, ale mam masę innych obowiązków (szkoła, pomoc przy tworzeniu stronki o „Brygadzie ratunkowej”, pisanie na mojej stronie o „Córkach McLeoda”) no i chociaż miałam zamiar napisać na blogu wcześniej co się we mnie gotuje (dużo tego…) to tak jakoś nie miałam czasu i wychodzi na to, że piszę teraz…

Mam nadzieję, że Was nie zanudzę i że notka nie wyjdzie za długa.

Przez cały miniony tydzień musiałam wstawać o 5:40 i zapylać na roraty (obowiązkowo, bo mam w tym roku być bierzmowana). No i tak wyszło, że przez cały tydzień na okrągło zamulałam, omal nie zasypiałam na lekcjach i w ogóle byłam wykończona no, ale jak mus to mus. W poniedziałek po raz pierwszy od 2 tygodni ćwiczyłam na basenie, nawet nie było tak źle :) Również z moich ocenek byłam zadowolona, bo dostałam dwie 5 z histy: jedną za spr., a drugą za udział w olimpiadzie. Heh :] No i tak zamulałam cały dzień, ale jednak Uszaty zawsze potrafi mnie rozśmieszyć i na koniec dnia miałam lepszy humorek :)
We wtorek dostałam moją już drugą 6 z polaka, YEAH! Tak 3maj, Agata! Coraz lepiej mi się też siedzi z Ludim, bo mam zwałę ogromną, chociaż ostatnio coś Ludwiczek zamula. Na naradzie nudy – czytaliśmy o jakiś niebezpieczeństwach w czasie zimy, jak w podstawówce… Mieliśmy też na reli oglądać „Egzorcyzmy Emily Rose”, ale coś DVD nawalało no i nic z tego nie wyszło :/ W sumie to oglądaliśmy coś o alkoholu i narkotykach, ale mało kogo to obchodziło i całą lekcję przegadaliśmy :)
W środę oglądałam w sumie fajny, ale zamulasty film „Dziewczyna z perłą” (w sumie to oglądałam go przez 3 lekcje, aż do dziś). Poza tym męczyłam się przy tablicy na matmie, a te chamy nawet nie raczyły podpowiedzieć!!! NO DZIĘKS!!! Oglądałam też jakiś nudnawy film na hiście, pisałam kart. z bioli (dostałam wymarzone 3 :)), poszłam do dentysty (zmuszono mnie, bym polazła do szkolnego dentysty na kontrolę – rzecz jasna wszystko oki – i lakierowanie zębów). Miałam też zastępstwo za WF i rozwiązywałam se psychotesty, a Agnieszka K. grała na gitarze, a jej koleżaneczki z klasy śpiewały jakieś piosenki :) Z kolei na reli poszliśmy na jakieś nędzne przedstawienie o narkotykach „Nie, tak” czy coś w tym stylu, a że w sali było duszno to mi się słabo zrobiło i musiałam zaczerpnąć świeżego powietrza :) Miałam zwałkę z Wonskiego, bo on wylazł na scenę, heh.
W czwartek na WDŻR mieliśmy bardzo ciekawy temacik :) Prawie cała matma była przegadana, bo robiliśmy listę kto co przynosi na naszą ostatnią Wigilię klasową. Trochę smutno, że ostatnią… :( Aż mi się łezka w oku kręci… Może nie zawsze było dobrze między naszą klasą, ale już się do nich przyzwyczaiłam, w końcu to tyle lat… Szkoda będzie mi ich zostawiać… Oki, koniec, bo się rozkleję!!! Poza tym okropnie pokłóciłam się z Maciejem i Kubą!!! Ale z nich są chamy!!! Nie odzywam się już do nich!!! Już myślałam, że są ok, a tu wbijają ci nóż prosto w serce… Zawiodłam sie na nich. Paweł jest oki, Wonski i Egipt też, ale oni??? Ostatnio przeginają!!! Jeszcze są tacy bezczelni!!! To beznadziejne tłumaczenie Usztego: „Bo tak wyszło” zapamiętam chyba do końca życia!!! Ale cicho, bo byłam dziś u spowiedzi i nie chcę się kłócić na Wigilię, więc jak co to staram się im wybaczyć, ale to cholernie trudne!!! Ech, i tak nie zrozumiecie, a mi się nie chce pisać… To skomplikowane… Strasznie… Oki, wróćmy do szkoły, bo już nie mam sił na pisanie o tym… Pisałam spr. z niemca, który poszedł mi średnio, szkoda, ale takie życie. Raz na wozie, raz pod wozem. Normalka. Trza się przyzwyczaić… Ale jest jeden plus tego okropnego dnia :) Zwolnili nas z dwóch ostatnich lekcji i ubierałam choinkę do klasy, YEAH! Super zabawa :D
W piątek, czyli dziś na sztuce śpiewaliśmy świąteczne piosenki :) Na infie kłóciłam się z gościem, że powinnam mieć 5- i mi w końcu wystawił :D Wygadanym trzeba być i trzeba walczyć o swoje!!! TAK!!! Poza tym na matmie luz, bo wycinaliśmy jakieś gwiazdki i nie musiałam nic robić :) Wow :) No i kończyłam o godzinkę wcześniej, bo nie było próby „Kopciuszka”. No, ale niedługo to wystawiamy, więc trzeba ćwiczyć. No i po południu poszłam se z Kachą do Galerii Pomorskiej po prezent na Wigilię dla Jakuba i Egipta (pozdro for you :)) i spędziłyśmy tam rekordowe 3 godziny!!! Straszne!!! Ale się jakoś jeszcze 3mam na nogach :) Narazie… :]

No, oki :) To by było na tyle. Streszczałam się jak mogłam, wiem, że i tak notka długa, ale trudno się mówi, kto chce niech czyta, a kto nie chce ten niech nie czyta :D Proste! :D

Na koniec tekst śliczniutkiej piosenki Oasis:

Cold and frosty morning
(Zimny i mroźny ranek)
There’s not a lot to say
(nie wiele można powiedzieć)
About the things caught in my mind
(O tym wszystkim co zamknięte tkwi w mojej głowie)
And as the day was dawning my plane flew away
(O świcie mój samolot odleciał)
With all the things caught in my mind
(Zabrał ze sobą wszystko to, co zamknięte tkwiło w mojej głowie)
I don’t wanna be there when you’re
(Nie chcę być tam, kiedy będziesz)
Coming down
(spadał w dół)
I don’t wanna be there when you hit the ground
(Nie chcę być przy tym jak uderzysz w ziemię)
So don’t go away, say what to say
(Więc nie odchodź, mów co masz do powiedzenia)
Say that you’ll stay
(Powiedz, że zostaniesz)
Forever and a day
(Na zawsze i jeszcze jeden dzień)
In the time of my life
(W moim życiu)
Cause I need more time, yes I need more time
(Bo potrzebuję więcej czasu)
just to make things right
(Żeby poukładać wszystko jak należy)
Damn my situation and the games I have to play
(W cholerę z okolicznościami, pieprzyć te wszystkie gry w które muszę grać)
With all the things caught in my mind
(I wszystko co zamknięte tkwi w mojej głowie)
Damn my education I can’t find the words to say
(Pieprzyć to całe wykształcenie, skoro i tak nie mogę znaleźć słów, aby opowiedzieć ci)
With all the things caught in my mind
(O tym wszystkim co zamknięte tkwi w mojej głowie)
I don’t wanna be there when you’re
(Nie chcę być tam, kiedy będziesz)
Coming down
(spadał w dół)
I don’t wanna be there when you hit the ground
(Nie chcę być przy tym jak uderzysz w ziemię)
So don’t go away, say what to say
(Więc nie odchodź, mów co masz do powiedzenia)
Say that you’ll stay
(Powiedz, że zostaniesz)
Forever and a day
(Na zawsze i jeszcze jeden dzień)
In the time of my life
(W moim życiu)
Cause I need more time, yes I need more time
(Bo potrzebuję więcej czasu)
just to make things right
(Żeby poukładać wszystko jak należy)
Me and you whats going on?
(Ja i ty, o co tu chodzi?)
All we seem to know is how to show
(Chyba potrafię wyrażać)
The feelings that are wrong
(tylko to czego nie chcę)
So don’t go away, say what to say
(Więc nie odchodź, mów co masz do powiedzenia)
Say that you’ll stay
(Powiedz, że zostaniesz)
Forever and a day
(Na zawsze i jeszcze jeden dzień)
In the time of my life
(W moim życiu)
Cause I need more time, yes I need more time
(Bo potrzebuję więcej czasu)
just to make things right
(Żeby poukładać wszystko jak należy)
Don’t go away, say what to say
(Nie odchodź, mów co masz do powiedzenia)
Say that you’ll stay
(Powiedz, że zostaniesz)
Forever and a day
(Na zawsze i jeszcze jeden dzień)
In the time of my life
(W moim życiu)
Cause I need more time, yes I need more time
(Bo potrzebuję więcej czasu)
just to make things right
(Żeby poukładać wszystko jak należy)
Cause I need more time, yes I need more time
(Bo potrzebuję więcej czasu)
just to make things right
(Żeby poukładać wszystko jak należy)
So don’t go away
(Więc, nie odchodź)

By
Oasis

***

PS1. W sobotkę pojechałam do babci, która ma jakieś remoncik :/ Ale za to powitałam ją po pobycie w Londynie i jeszcze dostałam 10 funtów, jako prezent gwiazdkowy :) A dziś byłam w schronie. W takiej zamieći śnieżnej! Myślałam, że nie dojdę, ale jakoś dałam radę :) Cóż i nie żałuję. Przyszłam i od razu zwróciłam uwagę na nowego pracownika – Michała. Czemu? A no, bo miał irokeza :D Wyglądał uroczo :* I w ogóle miał zabójcze poczucie humoru :D Szkoda tylko, że się zwalnia z roboty, bo nie może jej pogodzić z nauką :( No, ale mam jeszcze Macieja :D He, he. Poza tym przyszły Kamila i Sara i też była niezła zwałka… Kamila się pokłóciła z Michałem, ale jakoś tak wyszło, że chyba jest ok :) Jakaś babka przysniosła dwa śliczne sczeniaczki… Są kochane :* No i do domciu poszedł jeden dalmatyńczyk imieniem Saba. Fajnie! No i w ogóle było super w schronie :]

PS2. Jutro mój ojciec i moja sis jadą z moim ukochanym jamniczkiem Herą (zwaną Ziutą lub Niunią) do weta, bo coś z nią jest nie tak :( Wymiotuje, od trzech dni nic nie je… No, ale cóż… Starość nie radość (Hera ma jakieś 11 lat). Mam nadzieję, że będzie z nią dobrze!!! 3majcie kciuki!!! No i tak… Z Herą już wrócili od weta. Jeszcze nic nie można powiedzieć konkretnie, ale przepisał jej jakieś leki i kazał robić okłady z sody. Także mam nadzieję, że będzie ok :)

PS3. Na blogu mam śliczną piosenkę Huntera pt. „Pomiędzy niebem a piekłem”. Prawda, że piosenka jesy super???
Zapraszam na stronkę Huntera:
HUNTER

***

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

No to tak. Piszę na blogu raz na tydzień, a to i tak z ledwością, więc wybaczcie, jeśli się za bardzo rozpiszę, jeśli Was nie odwiedzę, itp. Z góry wielkie sorry, ale nie mam zbytnio czasu, ale notka musi być :D
W weekend pojechałam do schronu (z moją siostrą, były też inne wolontariuszki). Robiłam to co zwykle, czyli sprzątałam, ale fajnie było ;) Odwiedziłam też moją babcię, której nie ma, bo siedzi w Londynie :D Ale pogadałam se z kuzynkami i pobawiłam się z kotkiem mojej babci – Zackym. To tyle jeśli chodzi o weekend, czyli nic ciekawego, ale takie już jest moje życie…
W poniedziałek pisałam spr. z chemii (mam 3+) no i z agnielskiego za JEDEN spr. dostałam CZTERY oceny: 4, 4-, 3, 5- i 5. Strasznie! Ale 5 mi wychodzi na semestr (przynajmniej narazie), więc nie powinnam narzekać ;) Na basenie nie ćwiczyłam, bo seryjnie zapomniałam stroju! Ale na WF-ie grałam w siatę :) Na polskim babka omawiała testy i oczywiście musiała mnie dobić: „Agatko, czemu tak słabo napisałaś?…” Dołujące. Na geografii też omawialiśmy testy, ale to już nie było takie żenujące. Na szczęście. Ale za to moja matematyczka musiała się przyznać do błędu, bo nie zaliczyłam mi 1 punkta na teście i musiała poprawić, ha :) No i wieczorkiem obejrzałam sobie ostatni odcinek 3 (?) serii „Brygady ratunkowej”. A tak w ogóle to pomagam przy tworzeniu stronki o tym serialu. Klikając na poniższy banerek możecie ją zobaczyć:
Chansbanner3.jpg
Poza tym zaczytuję się i zapisuję na forum tego serialu, gdzie znajdziecie mnie pod nickiem Cruz :D Link do forum również poniżej:
Forum „Brygady Ratunkowej”
No i jeszcze ostatnio zaczęłam ściągać sobie filmiki z TW, zwłaszcza z Cruz, Santim i Bosco. To już obsesja ala „Roswell” :D
Wtorek. Mikołajki. Dostałam to co zwykle. Standart. Teraz będę się obżerać słodyczami :] Pisałam spr. z matmy (ku mojej radości mam 3-). Moja fizyczka się wściekła, bo wystawiła za odp. dwie 1 no, ale potem poprosiła do odp. Macieja i oczywście ten debil musiał dostać 5! Jaki dumny z siebie był! Cham! Ale ja na szczęście nie byłam pytana, widocznie pani nie ma wątpliwości co do mojej oceny semestralnej (najprawdopodobniej 5, bo mam 5,5-,5- i 4+), więc mam luz, ale utrę nosa Maciejowi, ha, ha :D A zamiast narady mieliśmy chemię, na której omawialiśmy te testy. To dopiero był wstyd, bo strasznie mi poszło… No i nie było religii, bo ksiądz chodził po szkole przebrany za Mikołaja i rozdawał słodycze. Zwała. Pisałam też olimpiadę historyczną (nie poszło mi za dobrze, ale mogło być gorzej, jak zwykle).
Środa. Na matmie był luz, mieliśmy zastępstwo i w ogóle gitnie było :) Z histy pisałam spr., który dobrze mi poszedł, ale wolę nie zapeszać ;) Z kolei na bioli Paweł zrobił mały striptiz, bo na jego przykładzie uczyliśmy się anatomii, czyli kręgów! Ha, ha :] Na WF-ie była siata, a wieczorkiem poszła na spotkanie do Bierzmowania. Następne dopiero w lutym :)
Czwartek. Na gegrze mieliśmy zwałę, bo omawialiśmy powstawanie czekoldy Milka. Ha, ha :D Potem na polskim moja polonistka postanowiła urozmaicić jakoś i tak i tak nudną lekcję interpretacją muzyczną wiersza B. Leśmiana. Piosenka do utworu „W malinowym chruśniaku” zaśpiewana była przez Krystynę Jandę i Marka Grechutę. Nie powiem nie była taka tragiczna (zwałowa), ale dobre urozmaicenie to to nie było, ale grunt, że babka się stara (jednak, żeby zadowolić klasę III D trzeba czegoś znacznie większego, jeżeli w ogóle moją klasę da się czymś zainteresować i zadowolić…) ;) Poza tym na WOS-ie jak zwykle luz, zapisaliśmy temat jakiego w ogóle nie omawialiśmy, facet wpisał nam po 5, a resztę czasu spędziliśmy na Necie głównie sprawdzając do jakich szkół możemy się dostać… Ja tam nie wiem, czy gdziekolwiek się dostanę, bo wymagania są duże, a ilość punktów przyznawanych, np. za zachowanie, świadectwo z paskiem, wolontariat, zbyt mała :( Tragedia… Ale póki co staram się być dobrej myśli :) Poza tym miałam super zwałę z Uszatego, co prawda miałam się do niego nie odzywać, ale on ma tak wspaniałe poczucie humoru, tak mnie potrafi rozśmieszyć, że nie potrafię się na niego gniewać :] Ach, muszę poćwiczyć nad asertywnością, ha, ha :D Z WF-u byłam zwolniona, a w domu nic mi się nie chciało, tylko siedziałam na Necie i pouczyłam się bioli na kart. której nie było, bo jest przełożona, ale to nic, nauczę się drugi raz ;)
Piątek. Ze sztuki dostałam 6 i 4+, poza tym „ubierałam” też, za pomocą wycinków z gazet, Śnieżynkę i Nowy Rok, ale praca nie jest jeszcze skończona, właściwie trudno powiedzieć, że jest w ogóle rozpoczęta no, ale cóż, ostatnio mam takiego lenia, że szkoda gadać… :) Poza tym po lekcjach byłam na próbie przedstawienia „Kopciuszek”, w którym na własne życzenie gram jedną z wrednych sióstr :D Muszę se tylko jeszcze skombinować jakiś strój i będzie cacy… Po południu wpadła Kacha i trochę se pogadałyśmy i się ponabijałyśmy z odjechanej akcji mojej sis oraz z naszego historyka :D Zwała :D

Oki to chyba tyle na dziś (i na najbliższy tydzień) ode mnie.

Jeszcze tylko wróżba z chińskiego ciasteczka i tekst super piosenki z „Młodych gniewnych” rapera Coolio:

Wróżba chińska
By być mądrym, trzeba zaprzeczyć temu co się wie.

As I walk through the valley of the shadow of death
(Kiedy idę doliną cienia śmierci)
I take a look at my life and realise there’s nothing left
(Patrzę na moje życie i zdaje sobie sprawę, że już nic z niego nie zostało)
Coz I’ve been blasting and laughing so long, that
(Ponieważ śmiałem się, i strzelałem tak długo)
Even my mama thinks that my mind is gone
(Nawet moja matka myśli, że nie mam szans)
But I ain’t never cross the man that didn’t deserve it
(Ale nigdy nie ukarałem człowieka jeśli na to nie zasłużył)
Me be treated like a punk you know that’s unheard of
(Być może traktowany jak punk, wiesz, że to nie prawda)
You better watch how you’re talking, and where you’re walking
(Lepiej uważaj na to co mówisz i gdzie się zapuszczasz)
Or you and your homies might be lying in chalk
(Bo ty i twoi ziomkowie mogą łżeć w uścisku)
I really hate to trip but i gotta loc
(Naprawdę nie nawidzę chodzić, ale mam farta)
As they groove I see myself in the pistol smoke, fool
(Jak oni w dołku widzę siebie w dymie pistoletu, głupcze)
I’m the kinda G the little homies wanna be like
(Jestem miłym G mali ziomkowie chcą być)
On my knees in the night, saying prayers in the streetlight
(Na moich kolanach w nocy, modląc się w światłach ulic)

They’ve been spending most their lives
(Oni marnują większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)
They’ve been spending most their lives
(Oni marnują większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)
They’ve been spending most their lives
(Oni marnują większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)
They’ve been spending most their lives
(Oni marnują większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)

The getto situation, they got me facing
(Sytuacja getta, oni mnie wyzywają)
I can’t live a normal life, I was raised by the stripes
(Nie mogę żyć normalnie, zostałem wyróżniony przez dres)
So I gotta be down with the hood teen
(Więc muszę się kulić w kapturze)
Too much television watching got me chasing dreams
(Za dużo oglądania telewizji, daje mi goniące mnie sny)
I’m an educated fool with money on my mind
(Jestem uczonym głupcem, z myślami o mamonie)
Got my tin in my hand and a grim in my eye
(Mam blanta w ręce i gniew w oku)
I’m a low down gangsta set trippin’ banger
(Wyglądam na upadłego gangstera ustawionym workiem flaków)
And my homies is down so don’t arouse my anger, fool
(Moi ziomkowie upadli więc nie uciszaj mojego gniewu, głupcze)
Death ain’t nothing but a heartbeat away
(Śmierć nie jest niczym tylko końcem bicia serca)
I’m living life, do or die, what can I say
(Żyję życiem, rób albo giń, co mogę powiedzieć)
I’m 23 now, but will I live to see 24
(Mam 23 lata, ale dożyję aby poznać 24)
The way things are going I don’t know
(Nie wiem co się dzieje)

Tell me why are we, so blind to see
(Powiedz mi dlaczego jesteśmy tacy ślepi, żeby zobaczyć)
That the one’s we hurt, are you and me
(Że tych, których krzywdzimy, to ja i ty)
They’ve been spending most their lives
(Oni marnują większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)
They’ve been spending most their lives
(Oni marnują większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)
We keep spending most our lives
(Marnujemy większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)
We keep spending most our lives
(Marnujemy większość swojego życia)
Living in the gangsta’s paradise
(Żyjąc w raju gangsterów)

Power in the money, money in the power
(Siła w pieniądzach, pieniądze w sile)
Minute after minute, hour after hour
(Minuta po minucie, godzina po godzinie)
Everybody’s running, but half of them ain’t looking
(Każdy ucieka, ale połowa z nich nawet nie spojrzy)
What’s going on in the kitchen, but I don’t know what’s cooking
(Co się dzieje w kuchni, ale nie wiem co się gotuje)
They say I gotta learn, but nobody’s here to teach me
(Mówią, że muszę się uczyć, ale nie ma tu nikogo kto by mnie uczył)
If they can’t undersstand it, how can they teach me
(Jeśli oni nie rozumieją jak oni mogą mnie nauczyć)
I guess they can’t, I guess they won’t
(Myślę, że nie mogą, myślę, że nie chcą)
I guess they front, that’s why I know my life is out of luck, fool
(Myślę, że ich to nie obchodzi, dlatego wiem, że moje życie jest bez szczęścia, głupcze)

Tell me why are we, so blind to see
(Powiedz mi dlaczego jesteśmy tacy ślepi, żeby zobaczyć)
That the one’s we hurt, are you and me
(Że tych, których krzywdzimy, to ja i ty)
Tell me why are we, so blind to see
(Powiedz mi dlaczego jesteśmy tacy ślepi, żeby zobaczyć)
That the one’s we hurt, are you and me
(Że tych, których krzywdzimy, to ja i ty)

By
Coolio

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:

Piszę tę notkę choć nie mam za dobrego humoru, właściwie w ogóle nie mam humoru, nastroju, czegokolwiek. Totalna pustka. A to za sprawą czego, a raczej kogo? Oczywiście Macieja S., który skutecznie potrafił sprawić, że poczułam się jak nic nie warty, głupi, beznadziejny śmieć. Dokładnie tak się czułam. Dlatego go nienawidzę !!! Nienawidzę !!! Chcę o nim zapomnieć, nie ma go, on nie istnieje !!! Nie istnieje !!! Co? Jaki Maciej? Nie znam żadnego Macieja… Ok, narazie się udało, ale nie wiem czy wytrzymam psychicznie kiedy go zobaczę. Mam ochotę mu wykrzyczeć (wydrzeć się na całe gardło) prosto w twarz:
Maciej !!! Jesteś zarozumiałym, aroganckim, chamskim, zapatrzonym w siebie narcyzem !!!! NIENAWIDZĘ CIĘ !!!
Och… Od razu mi lepiej :) Teraz mogę pisać o minionym tygodniu.
Poniedziałek. Mogłam się nareszcie wyspać, bo do szkoły szłam dopiero na 11. Poza tym z testu z polskiego dostałam dwie 5, co nijak ma się do moich wyników z prawdziwego próbnego testu humanistycznego, ale o tym później…
Wtorek. Pisałam sprawdzian z angielskiego. Nawet nie był taki trudny, ale nie wiem jak mi tak naprawdę poszło. Wolę o tym nie myśleć, bo znów mogę się przeliczyć, albo co gorsza, jeszcze bardziej się zdołować. Na religii ksiądz gadał trochę o egzorcyzmach… ale niewiele z tego pamiętam…
Środa. Pisałam próbny test humanistyczny. Był trudny. Bez dwóch zdań. Okropnie trudny, jak na test humanistyczny. Załamka.
Czwartek. Pisałam próbny test matematyczno-przyrodniczy. Był bardzo trudny. Bez dwóch zdań. Bardzo, bardzo, trudny. Totalna załamka.
Piątek. Wyniki testów. TOTAL ZAŁAMKA !!! Humanistyczny: 39, matematyczno-przyrodniczy: 16 !!! W sumie: 55 !!! Z tyloma punktami nigdzie się nie dostanę !!! Jeszcze ta cała sprawa z Maciejem, Kubą i ogólnie ze wszystkimi chopakami. Czy oni nie widzieli, że już jestem dostatecznie zdołowana??? Musieli mnie bardziej dobijać??? Pierwszy raz w tym roku, i mam nadzieję ostatni, przez nich ryczałam, a zwłaszcza przez Macieja (na szczęście oni tego nie widzieli, i dobrze !!!). Czy oni muszą być tacy chamscy i mnie tak ranić? Nie widzą tego, że mnie ranią i sprawiają mi ból??? Musieli przyjść po mnie z Kachą i na nowo poruszać ten temat? Musieli mi to robić? Może przesadzam, ale naprawdę źle się z tym czuje…
No comments…

I’ve been right
(Miałam rację)
and I’ve been wrong
(I się myliłam)
I’ve been weak
(Byłam słaba)
and I’ve been strong
(I silna)
I’ve been bought
(Byłam kupowana)
and I’ve been sold
(I sprzedawana)
I’ve been brave
(Byłam odważna)
and I’ve been wrong
(I zła)
But I never ever been like this
(Ale nigdy nie byłam taka jak teraz)
So let me talk
(Więc, pozwól mi to powiedzieć)
Please try to hear
(Proszę, postaraj się mnie wysłuchać)
Don’t run away
(Nie uciekaj)
I’ve been alone
(Byłam sama)
and I’ve been loved
(I kochana)
I’ve been detached
(Byłam od tego odrywana)
and dragged back in
(I byłam spowrotem w to wciągana)
I’ve been in doubt
(Miałam wątpliwości)
and I’ve been proved
(I dowody)
I’ve been rejected and neglected
(Byłam odpychana i lekceważona)
But I never ever been like this
(Ale nigdy nie byłam taka jak teraz)
No, I never ever been like this
(Nie, nigdy nie byłam taka jak teraz)
So let me talk
(Więc, pozwól mi to powiedzieć)
Please try to hear
(Proszę, postaraj się mnie wysłuchać)
Don’t run away
(Nie uciekaj)
By
Słowa: Michaeley O’Brien
Wykonanie: Naomi Star (utwór „I reach out”)

jadesicon1.jpg
zapisała :Agatka:


  • RSS