roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

„I am tired of fighting. Our chiefs are killed. (…) All dead. It is the young men who say, „Yes” or „No.” (…) It is cold… (…) I want to have time to look for my children, and see how many of them I can find. Maybe I shall find them among the dead. Hear me, my chiefs! I am tired. My heart is sick and sad. From where the sun now stands I will fight no more forever.”

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Weekend.

Na początku się cieszyłam, ale teraz jestem okropnie wykończona i nic mi się nie chcę – najchętniej usiadłabym i nic nie robiła, ale wiem, że muszę się nauczyć na francuski i WOK… Więc weekend będzie pracowity… :/

A co w szkole?

W sumie nie jest źle, jest fajnie, śmiesznie :)

Dziś Łukasz nas przepytywał z PO ;D

A tak poza tym to w środę byłam na genialnej imprezie (połowinki) w Savoy`u :) Było super, zabawa pierwsza klasa, hehe! Świetnie się z laskami bawiłyśmy i miałam humorek, więc było naprawdę ok ;] Żałuję tylko, że musiałam tak wcześnie wyjść, ale w czwartek do szkółki (a i tak wszyscy byli nieprzytomni i był tylko schemat do Łondycza, jak puszczał płytkę: „Panie profesorze, ciszej!” ;P). No, ale generalnie było EXTRA przez duże E ;) I pozdrawiam całą I d! Jesteście super ;*

Jeszcze w czwartek byłam z KaHą w Multikinie na „Karol – Papież, który pozostał człowiekiem”. Nawet fajne, ale jak na moje za bardzo się ciągnęło i było mało wzruszające…

A dziś był w sumie luzik :) Na historii rozmawialiśmy z profesorem o gdańskiej tragedii, którą upamiętniliśmy minutą ciszy… Smutno… [*]

No i teraz weekend – pracowity :/

Ale dam radę, może…

Powiem tylko tyle, że NIENAWIDZĘ NIESPODZIANEK!!! Wolę wszystko zaplanować, wyciszyć się, uspokoić, usiąść i wyluzować, nabrać sił na kolejny męczący tydzień, a nie ryczeć przez godzinę z tego wyczerpania, bezradności i zdenerwowania… Ale czy mam wybór, skoro nikt nie słucha tego co mówię? Mówię jasno, już jaśniej się nie da, a i tak nikt mnie nie rozumie… Czemu? No czemu?? ;/

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Happysad – HS

59b922dc8e51c60bf3bafed6e1bdceda0_full.j
Kilka słów mi bliskich…

Świat nie kończy się na ich słowach
nie kończy się na ich gestach
nie kończy się na ich szeptach
nie kończy się na ich podniesionych rękach
Nie liczy się nic liczą się przyspieszone tętna
Mamy spore szanse: przeżyć jeszcze jeden taki dzień
A może sama powiesz mi
Jak mam powiedzieć to tobie
Że już nie kocham cię nie chce
Że kiedy patrzę na to jak jest
Już nie przechodzą mnie dreszcze
Już nie brakuje mi powietrza
Już nie wołam jeszcze, jeszcze, jeszcze…
nie puszczę cię
nigdzie sama stąd nie pójdziesz
zostaniesz tu
ale to nie wszystko
upadniemy razem tak
jak jeszcze nigdy nisko
ale to nie wszystko
bo zanim zgasną resztki dnia
zanim anioły się przyśnią
zanim nasze ciała wyschną
powtórzymy wszystko
raczej nie podajemy sobie rąk
raczej nie pokazujemy palcem
raczej mało obchodzimy się nawzajem
taka nasza mała więź
ziarno nienawiści
raczej nigdy nie będzie lepiej
tak jak nigdy nie było źle
raczej już zostanie
tak jak jest
raczej nigdy nie będziemy tym
kim raczej chcielibyśmy być
Nie to miejsce nie ten czas
To nie tak
Wszyscy politycy dziennikarze
Wszyscy policjanci piłkarze
Każda ręka i noga
Cały mój świat potrzebuje psychologa
pierwsza myśl – o matko boska druga myśl – o ja idiotka
o jak mi niedobrze
rozczochrane myśli odklejone paznokcie połamane włosy
chyba już pójdę a wcale mi się nie chce
burdel w mej głowie jak w damskiej torebce
Ani miłość kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze

Wczorajszy koncert w Mózgu :)

Wspaniały!

Były wszystkie utowry, jakie chciałam by były (szczególnie „Noc jak każda inna”, „Ja do Ciebie”, „”Jeśli nie rozjadą nas czołgi”, „Łydka” no i oczywiście „Z pamiętnika młodej zielarki”, ale też masa innych świetnych songów ;D) + duuużo bisów :)

Zabawa świetna!!!

Klub? Ok, podobał mi się (bardziej od Savoy`a, ale mniej od Kuźni) – taki mały, przytulny ;p, i przyjazny ;D Minus – okropna duchota, ale to jak zawsze, right?

Generalnie – zajebisty koncercik ;)

A żeby nie było to wspomnę o innych zespołach, jakie tam zagrały: NAIV oraz MUZYKA KOŃCA LATA :) Oba zespoły były fajne, ale jednak Happysad to Happysad – wymiatają, xD ;D

Jeszcze mi bliższe…

powoli przyzwyczajam się
do swej nieobecności
powoli przyzwyczajam się
do swej obojętności i tak
czasem sobie myślę że
lepiej byłoby gdyby nie było mnie
a może nie
a może właśnie mylę się
i tak sobie myślę że
wszystko czego pragnę czego chce
spala się
zanim wyciągnę po to ręce
spala się
to tylko jedno tylko proszę cię
odpocznijmy
połóżmy się
zapomnijmy…

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

W szkole, jak to w szkole. Raz gorzej, raz lepiej, czyli średnio… Może być, narazie nie narzekam ;) I o ile nie będę mieć zagrożenia na semestr, narzekać nie będę.

Piszę, bo nagle zdałam sobie sprawę z czegoś bardzo oczywistego – przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje.

Po prostu NIE i koniec.

Wiem z własnego doświadczenia i to jest przybijające.

W końcu na początku myślisz sobie, że przecież można się kumplować, „trzymać”, żartować, spędzać wspólnie czas, śmiać się i po prostu być, bez żadnych podtekstów.

Ale potem przychodzi olśnienie.

Nie od razu, ale stopniowo.

Najpierw ktoś coś do kogoś ma. Potem dotyka to także ciebie, bo okazuje się, że pewna osoba z owej paczki nie jest wobec ciebie całkowicie obojętna. Niby wiedziałaś wcześniej, ale myślałaś, że da się z tym żyć i unikać tego tematu. Ale się nie da.

Potem, dochodzi do czegoś czego nie powinno być, ale było i jakoś tak głupio jest udawać, że niby nic, ale jednak, więc kończy się kolejna „przyjaźń” między chłopakiem i dziewczyną.

I tak oto upada mit o przyjaźni damsko-męskiej.

Wystarczy jedno słowo, jeden gest i… koniec.

Ot, tak po prostu.

I ot, tak, nagle przestajesz wierzyć w coś, co tak naprawdę nigdy nie istaniało… ale chyba lepiej było żyć w takiej ułudzie…

Po prostu, było lepiej…

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

00043.gif

Wczoraj byłam na koncercie Pidżamki w Savoy`u wraz z Martą i moją pojechaną rodzinką, bo u mnie wyszyscy słuchają punka i w ogóle zachowują się jakby mieli 20, choć mają prawie 40, lat ;D No i ja pojechałam z Martą (po drodze wstąpiłyśmy na burgeera, bo byłam głodna, jak to ja ;p), a na miejscu spotkaliśmy się wszyscy. Generalnie to koncert był zajebisty ;P Chyba najlepszy na jakim narazie byłam :) Bardzo mi się podobało i już! Pełne szaleństwo, dużo zabawy… ;] Gitnie po prostu. No i piwko z soczkiem (choć nadal mam jakiś uraz do picia) ;D Zabawa naprawdę była przegenialna (choć żałuję, że nie było „One Love” i „Stąpając we dwoje”…)! Więcej takich koncertów ;P

A i mam nadzieję, że czwartkowe Happysad będzie równie fajne :)

A teraz… kocenie ;D

kot.jpg

Tzn. dziś miałam otrzęsiny.

I jak?

Super :D

Ciężko było, ale fajna była zabawa (choć w niektórych momentach II d przeginała ;p) :) Musieliśmy: wejść po schodach na kolanach, wypić (brudne, bo zakurzone i w ogóle) mleko z miseczek jak małe kotki (języczkiem ;P), zjeść jakieś paskudztwo (z musztardy, jogurtu, jakiś przypraw, itp…) i zrobić 15 pompek. Poza tym zostaliśmy obsypani mąką, ale generalnie było fajnie ;)

A Martin jako Mrs. Łondycz po prostu wymiatał! ;D

No i tak oto już po otrzęsinach…

I mam nowe imię: cosmo-girl ;)

No i w końcu jestem pełnoprawną uczennicą IV LO im. Kazimierza Wielkiego w Bydzi! ;]

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Byłaś naprawdę fajną dziewczyną
I było nam razem naprawdę miło
Lecz tamten to chłopak był bombowy
Bo trafiał w dziesiątkę w strzelnicy sportowej
Gdy rękę trzymałem na twoim kolanie
To miałem o tobie wysokie mniemanie
Lecz kiedy z nim w bramie piłaś wino
Coś we mnie drgnęło, coś się zmieniło

O! Ela, straciłaś przyjaciela
Może się wreszcie nauczysz
Że miłości nie wolno odrzucić

Pytałem, błagałem, ty nic nie mówiłaś
Nie byłaś dla mnie już taka miła
Patrzyłaś tylko z niewinną miną
I zrozumiałem, że coś się skończyło
Lecz wkrótce poszedłem po rozum do głowy
Kupiłem na targu nóż sprężynowy
Po tamtym zostało ledwie wspomnienie
Czarne lakierki, co jeszcze nie wiem.

O! Ela, straciłaś przyjaciela
Musisz się wreszcie nauczyć
Że miłości nie wolno odrzucić

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Dziś piątek trzynastego.

Nie wierzę w przesądy, ale to był dobry argument (prawie tak samo dobry jak Dzień Nauczyciela), by nie było kartkówek ;D W sumie to dziś miałam tylko jedną – z gegry (kiepsko…) – ale żyję ;]

A tak poza tym, to co w szkole?

Ok.

Dziś śpiewaliśmy wszystkim nauczycielom Sto lat, a Mrs. Łondyczowi to nawet dwa razy, lol ;D

I generalnie było miło i przyjemnie, bo lekcje krótsze i kończyłam o 12 ;D

A potem do Aśki z kwiatkiem ;)

I zobaczyłam się z Martą, Kachą, Piotrkami, Maciejem i Kubą (dawno ich nie widziałam, więc bardzo się ucieszyłam jak w końcu mogłam z nimi pobyć i pogadać, bo są świetni! :)).

No, ale niestety piątek 13-tego nie mógł być tak do końca udany…

Musiał przyjść, a jakże! Ja zawsze mam szczęście – mogłam słuchać Marty! ;D Ale w sumie to co tam? Kacha stwierdziła, że to typowy asshole i ja się pod tym podpisuję ;]

I tyle.

Podsumowując – dzień bardzo w porządku :)

Weekend? Eeee, chyba luzik – mój spokój zakłóca tylko cholerny Mistrz i Małgorzata i poniedziałkowe „kocenie” – btw. ma ktoś pomysł na przebranie za baśniowego stwora/postać z bajki???

A wieczorkiem czeka na mnie LAST DAYS :)

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Nie przejmowałam się. Naprawdę. Zapominałam o wszystkim, bo w końcu minął już miesiąc, a ja miałam swoje sprawy, szkołę, masę spraw na głowie… Zapominałam.

Ale wczoraj to wróciło przez parę głupich esemesów…

To do mnie wraca jak klatki filmu, które w pewnym momencie się urywają i nie widzę całości.

I tak się czuję, bo Vandzia mi powiedziała dziś: „Nie wiesz do końca jak było.”

Wiem.

A raczej wiedziałam.

Teraz nie jestem pewna.

Przypominają mi się różne momenty.

Ręce… Słowa…

W sumie niewiele więcej niż wcześniej, ale jedno wiem na pewno – to nie ja zaczęłam, to nie ja tego chciałam, przecież!

Ale odnoszę wrażenie jakby mi nie wierzono.

I ten esemes: „Nawet koleżanki mają o tobie różne zdanie.”

No dzięki… :/

Nie wiem co mam myśleć.

Powiem tyle – było tak dobrze, już mi było dobrze, ale teraz jest… nie za ciekawie, bo tak jakoś…

Niby przesadzam, jak to ja, ale chyba tym razem mam powód, bo czuję się po prostu wykorzystana.

Poważnie i całkowicie.

I dodam tylko jedno na zakończenie: Facet to świnia!

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Niech mi ktoś powie czemu wszystko co dobre, tak szybko się kończy?

Czemu w wakacje było tak wspaniale, codziennie się spotykaliśmy, gadaliśmy, bawiliśmy…

A teraz nic z tego nie zostało.

Dziewczyny widuję sporadycznie, ale dobre i to.

Ale Paweł i Bartek? Nie odzywają się do mnie…

Czemu?

Przegięłam, schrzaniłam, zniszczyłam – oto odpowiedź… ;/

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:

Szkoła. Powiem w skrócie – żyję. Bilans ocen? 1 z chemii, 2 z matmy (ale poprawiam w środę), 2 z biologii, 3 i 5 z polaka, 5 z historii, 5 z PO, 5 z francuskiego… i to chyba wszystko ;) Czyli tak średnio. Na sprawdzenie czeka jeszcze sprawdzian z fizy (murowana 1) i kartkówka z angielskiego (chyba jest ok :)).

Coś pozytywnego? – Dzień Chłopaka. Weszliśmy na lekcje do Mrs. Łondycz i zaczęłyśmy z dziewczynami śpiewać wszystkim menom „Sto lat” ;D A potem wręczyłyśmy prezenty, czyli było bardzo pozytywnie ;)

Co jeszcze… World Trace Center. Idę na to jutro do kina :) Nie mogę się doczekać, bo czekałam na tę premierę od miesiąca.

Weekend? Nauka, bo w przyszłym tygodniu mam 4 sprawdziany (polski, historia, matma, chemia) i kartkówkę z PO i Third Watch, bo kochana Kiniusia (wielki buziak :*) przesłała mi WSZYSTKIE sezony „Brygady…”, za co jej wielkie dzięki ;* ;)

I tyle, chyba.

Poza tym, że czuję się jak śmieć i tak hujowo i do dupy, że aż nie chcę mi się o tym pisać.

A to czemu? A no temu, że dziś mam urodziny (16, jakby ktoś pytał), a tu nikt (nie licząc rodziny) o tym nie pamiętał. Moje najlepsze kumpele i kumple, z którymi spędziłam tak wiele czasu w swoim życiu, nie pofatygowali się nawet, by wysłać głupiego smsa, albo chociaż wiadomość na gygy. Także dzięki :/

Ale tak poważnie to dzięki mojej rodzince, Kindze (która zrobiła mi świetny, wspaniały i w ogóle super prezent :)) i Tess (której w sumie w ogóle nie znam, ale wysłała mi e-maila z życzeniami), bo oni pamiętali.

I chwała Bogu, bo gdyby nie pamiętał nikt to pewnie skończyłabym jak Dorota.

Do widzenia, państwu… :(

UP-DATE:
Sorki za ten zamuł na końcu. Już jest lepiej, więc ok :) A teraz idę (?) oglądać Third Watch ;D

avator%206.jpg
zapisała :Agatka:


  • RSS