roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2007

Nic mi się nie chcę.
Ogarnęło mnie totalnie zniechęcenie…
Może to dlatego, że byłam chora?
Może.
W każdym razie – za dwa dni szkoła i masę sprawdzianów, a ja ledwo kontaktuję!
Nawet ta notka jest pozbawiona najmniejszego sensu, a co dopiero sprawdziany z WOK-u, czy biologii.
Na pocieszenie zostaje mi tylko koncert Happysad w najbliższą środę :)
Ale po nim – sprawdzian z bioli! ;/

Źle się czuję. Źle. No, ale nieważne, choć źle się czuję nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Sama nie wiem, ale jestem po prostu wyczerpana. Zaraz idę spać, bo oczy mi się zamykają…

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze spotkanie klasowe było całkiem ok, nie licząc jednego osobinka, jednak przeżyłam jakoś, choć było ciężko. ;/

On zawsze zjebie mi humor, zawsze…
No, a jutro Walentynki… ;/ Nie lubię tego „święta”. Kolejny podwód do zamulania i smucenia się, bo choć udaję, że wszystko gra, to jednak tak naprawdę nie gra nic, zupełnie nic. Mam dość.

Chociaż nie obędzie się bez walentynkowego tekstu piosenki, bo co jak co, ale te lubię, zwłaszcza w wykonaniu Bon Joviego ;)

I’ll be there for you
These five words I swear to you
When you breathe I want to be the air for you
I’ll be there for you
I’d live and I’d die for you
Steal the sun from the sky for you
Words cant say what a love can do
I’ll be there for you
I wanted to be your valentine
I’ll be the water when you get thirsty, baby
When you get drink, I’ll be the wine
And I want there when you were happy
I wasn’t there when you were down
I didn’t mean to miss your birthday, baby
I wish I’d seen you blow those candles out
I’ll be there for you…


  • RSS