roswellian-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2007

Boli:
- ząb
- głowa
- noga
- no i najważniejsze, bo serce…

I kiedy przestanie?

Byłam wczoraj, wraz z Martą, Asią, Misią, Klaudią i Pawłem vel Fiszerem, na sztuce „Tramwaj zwany pożądaniem”.

„Tramwaj zwany pożądaniem” jest historią starzejącej się kobiety, która przepuściwszy resztki rodzinnego majątku ucieka do swej siostry do Nowego Orleanu. Tu jednak – zamiast schronienia – czeka na nią rozczarowanie: brutalny szwagier odziera ją z resztek iluzji, co w rezultacie prowadzi do choroby psychicznej.

Muszę przyznać, że sztuka była po prostu boska! Wspaniała gra aktorska, cudowna muzyka, świetny kontakt z publicznością (która miała wręcz możliwość włączenia się do sztuki poprzez np. wspólne śpiewanie piosenki z aktorami), odważne sceny oraz język to niewątpliwie największe atuty tej sztuki.

Swoją drogą to niesamowite jak zupełnie obcy sobie ludzie mogą wypracować do siebie tak ogromne zaufanie, by móc bez skrępowania grać tak w odważnych scenach (aktorzy przecież całowali się, dotykali, a jeden z aktorów, Marek Tynda wcielający się w jednego z bohaterów, odwraca się tyłem do publiczności i zdejmuje spodnie). To aż niesamowite, że aktorzy mają takie zaufanie do siebie i nie boją się grać w tak odważnej sztuce!

Poza tym na uwagę zasługuje też gra Barbary Kałużnej, która idealnie ukazała ludzką samotność i zagubienie. W ogóle wszyscy aktorzy grali po prostu fenomenalnie i to sprawia, że aż musiałam napisać tę notkę, gdyż jestem tak podekscytowana sztuką, że nie mogłam sobie darować. :)

Jeśli ktoś z Was jeszcze nie widział sztuki „Tramwaj zwany pożądaniem” Tennessee Williams’a to gorąco polecam, bo zapewnia ona niezapomniane wrażenia!

Mogę! Bo jestem dorosła!

Te słowa często padają z ust osób, które właśnie skończyły 18-nastkę i uważają, że mogą teraz mówić iż są dorosłe.

Ale czy tak jest naprawdę? Czy fakt, że ktoś skończył 18 lat daję mu prawo do nazywania się dorosłym?

Moim zdaniem, nie, bo to przeżycia ukształtowują charakter i dojrzałość człowieka, a nie metryka.

Osobiście uważam, że jestem dość dojrzała, radzę sobie sama praktycznie zawsze, potrafię wyrzec się pewnych przyjemności kiedy wymaga tego dana chwila, potrafię gospodarować pieniędzmi, sprzątać, gotować nie bardzo, ale kiedy jestem sama, co dzieje się dość często, to sobie radzę. Lepiej lub gorzej, ale radzę.

Czy więc nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem dorosła?

Moim zdaniem, mogłabym.

Ale nie chcę.

Bo po co?

Za rok, kiedy skończę 18 lat, będę prawnie dorosła i będę tak o sobie mówić do końca życia, więc po co mam to robić teraz? Oczywiście czasem fajnie jest, kiedy ludzie traktują mnie jak osobę dorosłą, równorzędną, taką samą. Ale jednocześnie czasami mam ochotę, by ludzie traktowali mnie mniej poważnie, bardziej się o mnie martwili i troszczyli. I dlatego nie chcę tak do końca dorastać, bo zdążę jeszcze tak naprawdę to zrobić. Mam jeszcze dużo czasu, nie chcę być postrzegana jako dorosła osoba teraz, bo dla mnie to za szybko.

Choć mimo wszystko uważam, że jestem opowiedzialna czasem nawet bardziej niż jeden dorosły, ale jak mówiłam wszystko zależy od przeżyć i od charakteru… A ja nie chcę tak szybko dorastać, nie śpieszy mi się…

Odciąża moją krew
Przemierza żył korytarze
Całego świata jęk
Każda ludzkości obawa

Udeptuję skórę tej
Skąpanej w mroku planety
Z naiwnością na którą stać
Stać chyba tylko dziecko

Dyskretnej troski trzeba mi
trzeba mi troski trzeba mi

Odciąża moją krew…

Nadwrażliwość to mój wróg
Przerost duszy nad rozumem
W głowę kopcie mnie może
Może ozdrowieję

Dyskretnej troski trzeba mi /x4
trzeba mi troski trzeba mi

Hey-Dorosłość jak początek umierania


  • RSS