Mogę! Bo jestem dorosła!

Te słowa często padają z ust osób, które właśnie skończyły 18-nastkę i uważają, że mogą teraz mówić iż są dorosłe.

Ale czy tak jest naprawdę? Czy fakt, że ktoś skończył 18 lat daję mu prawo do nazywania się dorosłym?

Moim zdaniem, nie, bo to przeżycia ukształtowują charakter i dojrzałość człowieka, a nie metryka.

Osobiście uważam, że jestem dość dojrzała, radzę sobie sama praktycznie zawsze, potrafię wyrzec się pewnych przyjemności kiedy wymaga tego dana chwila, potrafię gospodarować pieniędzmi, sprzątać, gotować nie bardzo, ale kiedy jestem sama, co dzieje się dość często, to sobie radzę. Lepiej lub gorzej, ale radzę.

Czy więc nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem dorosła?

Moim zdaniem, mogłabym.

Ale nie chcę.

Bo po co?

Za rok, kiedy skończę 18 lat, będę prawnie dorosła i będę tak o sobie mówić do końca życia, więc po co mam to robić teraz? Oczywiście czasem fajnie jest, kiedy ludzie traktują mnie jak osobę dorosłą, równorzędną, taką samą. Ale jednocześnie czasami mam ochotę, by ludzie traktowali mnie mniej poważnie, bardziej się o mnie martwili i troszczyli. I dlatego nie chcę tak do końca dorastać, bo zdążę jeszcze tak naprawdę to zrobić. Mam jeszcze dużo czasu, nie chcę być postrzegana jako dorosła osoba teraz, bo dla mnie to za szybko.

Choć mimo wszystko uważam, że jestem opowiedzialna czasem nawet bardziej niż jeden dorosły, ale jak mówiłam wszystko zależy od przeżyć i od charakteru… A ja nie chcę tak szybko dorastać, nie śpieszy mi się…

Odciąża moją krew
Przemierza żył korytarze
Całego świata jęk
Każda ludzkości obawa

Udeptuję skórę tej
Skąpanej w mroku planety
Z naiwnością na którą stać
Stać chyba tylko dziecko

Dyskretnej troski trzeba mi
trzeba mi troski trzeba mi

Odciąża moją krew…

Nadwrażliwość to mój wróg
Przerost duszy nad rozumem
W głowę kopcie mnie może
Może ozdrowieję

Dyskretnej troski trzeba mi /x4
trzeba mi troski trzeba mi

Hey-Dorosłość jak początek umierania